Na prośbę redakcji GÓR, aby zaproponować zimowe drogi tatrzańskie dla wspinaczy o różnym stopniu zaawansowania, postanowiłem wytypować trzy linie autorstwa jednego z największych wizjonerów taternictwa – Wiesława Stanisławskiego.

Nie będę kontrowersyjny, twierdząc, że to, co było ekstremalną wspinaczką wiek temu, dziś najczęściej bywa klasykiem. Tak sprawy się mają z większością dróg Riccarda Cassina, Emilia Comiciego czy Paula Preussa. Tatrzańską „odpowiedzią” na najbardziej historyczne postaci alpinizmu był z pewnością Wiesław Stanisławski, którego drogi chciałbym polecić wszystkim wspinaczom zimowym, od zupełnie początkujących do tych najbardziej zaawansowanych. Ci ostatni, mimo zapasu w przybloku, z pewnością docenią urodę wizji „Paula Preussa Wschodu”.

Nietrudno, o ile wie się gdzie, wbić dziabkę – wspina się Kacper Tekieli; fot. Andrzej Bargiel

Spośród wielu dróg Stanisławskiego, które miałem okazję przechodzić, chciałbym polecić trzy. Dla początkujących, a jednak ambitnych wspinaczy zimowych, gotowych na nieoczywiste warunki i związane z nimi możliwe wyjścia nad ostatni przelot, rekomenduję swoją pierwszą samodzielną wspinaczkę w najpiękniejszej porze roku, czyli Stanisławskiego na zachodniej ścianie Kościelca. Pierwszy wyciąg, choć kluczowy, jest bardzo bezpieczny. Warto zwrócić uwagę na kilkunastometrowy trawers ponad Kominem Świerza, gdyż utrata punktu może sprawić, że zarówno prowadzący, jak i drugi na linie znajdą się w niebezpiecznym położeniu.

Tekst / KACPER TEKIELI

Zdjęcie otwarcia / Jędrzej Baranowski docenia urodę wizji „Paula Preussa Wschodu”


Całość tekstu znajdziecie w magazynie GÓRY numer 5/2022 (288)

Zapraszamy również do korzystania z czytnika GÓR >>> http://www.czytaj.goryonline.com/