Zdobycie K2: narodowy mit i pół wieku sporu o prawdę

31 lipca 1954 roku włoscy wspinacze, Achille Compagnoni oraz Lino Lacedelli, stanęli na wierzchołku K2 (8611 m n.p.m.) – drugiego pod względem wysokości, lecz powszechnie uważanego za najtrudniejszy technicznie i najbardziej niebezpieczny ośmiotysięcznika na Ziemi.

To osiągnięcie zostało oczywiście natychmiast nagłośnione jako wielki narodowy sukces – powojenne Włochy potrzebowały takich jednoczących i (jak się wówczas wydawało) jednoznacznie pozytywnych zdarzeń. Zdobycie K2, było niewątpliwie – i nadal jest – jednym z najważniejszych osiągnięć w dziejach światowego alpinizmu, jednak ten sukces był równocześnie zaczątkiem trwającego ponad pięćdziesiąt lat konfliktu, w którym jego strony, uczestnicy tamtej wyprawy, zarzucali sobie nawzajem, mówiąc delikatnie, nieetyczne zachowanie.

Oficjalna wersja wydarzeń, stworzona przez kierownika wyprawy prof. Ardito Desio oraz wyznaczony zespół szczytowy, opierała się na przemilczeniach i fałszywych oskarżeniach skierowanych przeciwko najmłodszemu uczestnikowi ekspedycji, Walterowi Bonattiemu, oraz pakistańskiemu tragarzowi Amirowi Mahdiemu. Dopiero dociekliwe badania historyków wspinaczki oraz oficjalna weryfikacja przeprowadzona przez Club Alpino Italiano (CAI) w latach 2004–2007 przywróciły prawdę o dramatycznych wydarzeniach w strefie śmierci pod szczytem K2.

Wczesne próby zdobycia K2

K2, usytuowane w paśmie Karakorum na granicy dzisiejszego Pakistanu i Chin, od chwili odkrycia rozpalało wyobraźnię wspinaczy. Pierwszych precyzyjnych pomiarów geodezyjnych szczytu dokonał w 1856 roku brytyjski topograf Thomas George Montgomerie w ramach wielkiego projektu Great Trigonometrical Survey of India. Oznaczył on charakterystyczną piramidę symbolem „K2” (jako drugi szczyt mierzony w paśmie Karakorum). Mimo późniejszych prób nadania górze innych nazw (jak np. Mount Godwin-Austen czy przypisawana lokalnym mieszkańcom Chogori), techniczne oznaczenie K2 wbrew wszelkiej logice przetrwało.

K2 jest uważana za szczyt wyjątkowo trudny, i z całą pewnością przewyższa pod tym względem Mount Everest. Powodów jest kilka. Pierwszym jest topografia góry – K2 charakteryzuje się znacznym nachyleniem stoków z każdej strony. Drugim fakt, że Karakorum leży dalej na północ niż Himalaje, a to przekłada się na niższe temperatury, krótsze okna pogodowe oraz niezwykle gwałtowne, porywiste wiatry. Wreszcie, w odróżnieniu od wielu innych ośmiotysięczników, większość dróg na K2 wymaga prawdziwej wspinaczki, a wysokość dramatycznie potęguje trudności. To co np. w Alpach jest chlebem powszednim dla alpinistów, powyżej 8000 m staje się trudną do pokonania barierą.

Charles Houston na moście linowym podczas wyprawy na K2

Pierwsze ekspedycje (1909–1953)

  • 1909 – Wyprawa Księcia Abruzji: Luigi Amedeo di Savoia, Książę Abruzji, poprowadził pierwszą poważną wyprawę rekonesansową. Zidentyfikował trafnie drogę wejścia na szczyt południowo-wschodnim filarem. Choć jego wyprawa dotarła jedynie na wysokość około 6250 m n.p.m., formacja ta uzyskała nazwę Żebra Abruzzi (Sperone degli Abruzzi) i do dziś stanowi klasyczną drogę wejścia. Określenia „jedynie” używamy pisząc o tym z dzisiejszej perspektywy. Ponad sto lat temu było to niewyobrażalne osiągnięcie.
  • 1938 – Pierwsza wyprawa amerykańska: Prowadzona przez Charlesa Houstona. Amerykanie rozpracowali kluczowe trudności dolnej części Żebra Abruzzi. Bill House pokonał wówczas pionowe zacięcie skalne na wysokości ok. 6600 m, nazywane od tamtego czasu Kominem House’a (House’s Chimney). Ekspedycja osiągnęła wysokość ok. 7920 m n.p.m. na tzw. Ramieniu K2 (The Shoulder).
  • 1939 – Druga wyprawa amerykańska: Tym razem pod wodzą Fritza Wiessnera, który wspinając się bez tlenu medycznego (!) razem z Szerpą Pasangiem Dawą Lamą, dotarł na wysokość ok. 8370 m n.p.m. Wyprawa zakończyła się jednak tragedią: w obozie VII na wysokości ok.7500 m zmarł amerykański wspinacz Dudley Wolfe oraz trzech próbujących go ratować Szerpów (Pasang Kikuli, Pasang Kitar i Phintso).
  • 1953 – Trzecia wyprawa amerykańska: Ponownie pod kierownictwem Charlesa Houstona. Zespół został uwięziony przez dziesięciodniowy huragan w Obozie VIII na wysokości 7770 m n.p.m. Art Gilkey ciężko wówczas zachorował. Podczas dramatycznej próby opuszczenia chorego w burzy, doszło do odpadnięcia całego zespołu, które zostało zatrzymane przez Pete’a Schoeninga – zdążył w porę owinąć się liną i wbić czekan i wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu utrzymał wszystkich. Gilkey zginął niedługo później w niejasnych okolicznościach (został porwany przez lawinę lub spadł w przepaść), ale pozostałym uczestnikom udało się to niezwykle trudne zejście przeżyć.

Geopolityka lat 50. i włoska potrzeba odrodzenia narodowego

Lata 50. XX wieku były okresem tzw. „złotej ery” himalaizmu, wyścigu o pierwsze wejścia na najwyższe wierzchołki świata. Zmagania te siłą rzeczy, kiedy powojenny porządek w Europie dopiero się układał, miały charakter rywalizacji narodowej i geopolitycznej.

  • Francja miała Annapurnę, którą w 1950 roku zdobyli Maurice Herzog i Louis Lachenal
  • Wielka Brytania miała Mount Everest, zdobyty w 1953 roku przez Edmunda Hillary’ego i Tenzinga Norgaya (choć żaden z nich nie był Brytyjczykiem, obaj byli poddanymi korony angielskiej i brali udział w brytyjskiej wyprawie)
  • Austria i Niemcy miały Nanga Parbat – w 1953 roku samotnie zdobył ten szczyt Hermanna Buhla podczas niemiecko-austriackiej ekspedycji.
Maurice Herzog na szczycie Annapurny

Dla Włoch, podnoszących się ze zniszczeń II wojny światowej, pogrążonych w kryzysie gospodarczym oraz zmagających się z traumą po obaleniu faszystowskiego reżimu, zdobycie K2 stało się sprawą priorytetu państwowego. Sukces miał stanowić dowód technicznego, organizacyjnego i przede wszystkim moralnego odrodzenia narodu.

Inicjatorem i organizatorem tego przedsięwzięcia był prof. Ardito Desio – ceniony geolog, geograf, weteran badań naukowych w Afryce i Karakorum. Desio zdołał pozyskać pełne wsparcie ze strony rządu włoskiego, Narodowej Rady Badań Naukowych (CNR) oraz Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI).

Arlito Desio w bazie pod K2

Despotyczne zapędy Desio

Desio potraktował wyprawę w sposób paramilitarny. Odrzucił tradycyjne górskie partnerstwo na rzecz bezwzględnego podporządkowania. Uczestnicy musieli podpisać rygorystyczne umowy, w których zobowiązywali się do bezwzględnego wykonywania poleceń, zachowania pełnej tajemnicy, a nawet przekazywali wszelkie prawa autorskie do relacji, zdjęć i materiałów filmowych, które mogli stworzyć w czasie wyprawy. W skrócie – o absolutnie wszystkim decydował Desio.

Kandydaci zostali poddani specjalistycznym testom wydolnościowym w Instytucie Fizjologii w Mediolanie oraz treningom na Plateau Rosa u podnóża Cervino (jak Włosi nazywają Matterhorn). Do ostatecznego starannie wyselekcjonowanego składu trafili:

  • Achille Compagnoni – doświadczony przewodnik górski ze Valfurva, znany z niezwykłej wytrzymałości fizycznej.
  • Lino Lacedelli – dynamiczny, wybitny wspinacz, mający w dorobku skrajnie trudne drogi w Dolomitach
  • Walter Bonatti – najmłodszy uczestnik, geniusz wspinaczki, mający już na koncie epokowe przejścia (m.in. wschodnia ściana Grand Capucin).
  • Erich Abram – wspinacz ze sporym dorobkiem w Dolomitach
  • Ugo Angelino – mający doświadczenie nie tyle wspinaczkowe co alpinistyczne
  • Mario Fantin – operator filmowy i dokumentalista
  • Cirillo Floreanini – wspinający się głównie w Alpach Julijskich
  • Pino Gallotti – przyjął rolę technika i kronikarza wyprawy
  • Guido Pagani – lekarz
  • Mario Puchoz – przewodnik z Courmayeur
  • Ubaldo Rey – przewodnik górski i właściciel schroniska
  • Gino Soldà – najstarszy wspinacz w ekipie – miał wówczas 47 lat
  • Sergio Viotto – przewodnik górski i wspinacz
  • 10 tragarzy wysokościowych z Pakistanu: m.in. Amir Mahdi, Isakhan, Haji Baig.

Oprócz tej grupy do wyprawy dołączyła czwórka włoskich naukowców, oficer łącznikowy i pomocnik.

Przebieg akcji górskiej

Wyprawa przybyła do bazy pod K2 pod koniec maja 1954 roku. Desio zastosował klasyczną taktykę oblężniczą: zakładanie gęstej sieci obozów pośrednich, poręczowanie całej trasy oraz stopniowe wyciąganie zaopatrzenia do kolejnych obozów .

  • Obóz I: ~5400 m n.p.m. (podstawa Żebra)
  • Obóz II: ~6100 m n.p.m.
  • Obóz III: ~6700 m n.p.m. (powyżej Komina House’a)
  • Obóz IV: ~7000 m n.p.m.
  • Obóz V: ~7300 m n.p.m. (pod Czarną Piramidą)
  • Obóz VI: ~7600 m n.p.m.
  • Obóz VII: ~7750 m n.p.m.
  • Obóz VIII: ~7950 m n.p.m.
  • Obóz IX: ~8100 m n.p.m. (planowany obóz szturmowy)

21 czerwca wyprawę dotknął cios. W Obozie II zmarł Mario Puchoz. Wówczas, 70 lat temu zdiagnozowano u niego gwałtownie postępujące zapalenie płuc; ale z dzisiejszej perspektywy medycznej wiadomo, że przyczyną był ostry wysokościowy obrzęk płuc (HAPE). Puchoz został pochowany w pobliżu bazy, na skalnym wzniesieniu nazwanym Kopcem Gilkeya. Mimo tragedii, Desio był niewzruszony i nakazał kontynuowanie działań.

Walter Bonatti w obozie IV na K2

Pod koniec lipca zespół zdołał założyć obóz VIII. Do przeprowadzenia ataku szczytowego Desio wyznaczył Achille Compagnoniego oraz Lino Lacedellego. Kluczowym elementem taktyki było zaplanowanie użycia w partiach podszczytowych aparatów tlenowych. Każdy z takich aparatów, wyposażony w stalowe butle ważył prawie 20 kg. Butle znajdowały się w niższych obozach i zadanie przetransportowania ich do planowanego Obozu IX wzięli na siebie Walter Bonatti, Erich Abram oraz pakistański tragarz Amir Mahdi.

Zmiana lokalizacji Obozu IX – błąd czy manipulacja?

29 lipca Compagnoni i Lacedelli wyszli z Obozu VIII z zadaniem założenia Obozu IX na wysokości około 8000–8100 m n.p.m. Zgodnie z ustaleniami obóz miał stanąć w widocznym miejscu, u podnóża niebezpiecznego kuluaru zwanego Szyjką Butelki (Bottleneck).

Tymczasem niżej, Bonatti, Abram i Mahdi mozolnie ciągnęli pod górę ciężkie tlenowe butle. 30 lipca, Abram, całkowicie wyczerpany, musiał zawrócić. Bonatti i Mahdi kontynuowali wspinaczkę mimo zmęczenia. Zapadł zmrok, a temperatura spadła poniżej -30°C.

Gdy dotarli do miejsca gdzie spodziewali się znaleźć Obóz IX, ze zdumieniem stwierdzili, że nie ma tam żadnego namiotu. Compagnoni i Lacedelli założyli go bowiem znacznie wyżej i nieco w bok od pierwotnie planowanej lokalizacji – na niedostępną półkę skalną na wysokości ok. 8150 m n.p.m., na dodatek ukrytą za niebezpiecznym trawersem.

Lino Lacedelli w obozie IX

Około 22:00 Bonatti i Mahdi dostrzegli w ciemnościach światło latarki. Bonatti zaczął krzyczeć, wzywając kolegów do wskazania drogi lub wyjścia po Mahdiego, który był już w stanie hipotermii i wpadł w panikę. Z namiotu odezwał się Compagnoni (lub Lacedelli), krzycząc jedynie:

„Zostawcie tlen i schodźcie od razu na dół!”

Schodzenie stromym, oblodzonym zboczem w całkowitych ciemnościach, bez liny poręczowej i w stanie skrajnego wyczerpania, oznaczało pewną śmierć. Wołania Bonattiego o pomoc zostały zignorowane – światło latarki zgasło i nikt nie przyszedł im na ratunek.

Biwak w strefie śmierci

Bonatti i Mahdi zostali uwięzieni na wysokości ok. 8100 m n.p.m. Bez namiotu, bez śpiworów, bez kuchenki do topienia śniegu, przy porywistym wietrze i temperaturze znacznie poniżej -30°C. Włoch wyciął czekanem w lodowym stoku niewielką półkę. Przez całą noc walczył o życie swoje i Mahdiego: uderzał kolegę, by nie pozwolić mu zasnąć i osłaniał go własnym ciałem.

O świcie 31 lipca Amir Mahdi, cierpiący na halucynacje, rzucił się do samotnej ucieczki w dół. Bonatti odczekał do wschodu słońca, zostawił butle tlenowych na śniegu – w miejscu, w którym Compagnoni mógł je łatwo znaleźć – i sam również rozpoczął zejście. Mahdi przeżył, ale odmrożenia, których się nabawił, spowodowały, że amputowano mu później wszystkie palce u stóp.

31 lipca – atak szczytowy

Compagnoni i Lacedelli wyszli rano z namiotu w Obozie IX, zeszli do miejsca, gdzie Bonatti pozostawił butle z tlenem, przypięli je do stelaży i rozpoczęli wspinaczkę ku wierzchołkowi. Droga prowadziła stromym kuluarem o nachyleniu sięgającym 50 stopni, a wyżej wisiał złowrogi, potężny serak. Ominęli go trawersując w lewo i wydostali się na pola śnieżne pod wierzchołkiem.

Według wersji przedstawionej przez nich później, około godziny przed szczytem (na wysokości ok. 8500 m) zapasy tlenu w aparatach się wyczerpały. Włosi twierdzili, że mimo braku tlenu nie odrzucili ciężkich aparatów, lecz z „patriotycznego obowiązku”, nadludzkim wysiłkiem wnieśli je na sam szczyt.

O godzinie 18:00, 31 lipca 1954 roku, Achille Compagnoni i Lino Lacedelli stanęli na wierzchołku K2 (8611 m n.p.m.).

Na szczycie zrobili dwa pamiątkowe zdjęcia:

  • Lacedelli trzymający czekan z zamocowanymi flagami Włoch (trójkolorową) i Pakistanu.
  • Compagnoni pozujący z aparatami tlenowymi i rękawicami.

Ze względu na bardzo późną porę Włosi spędzili na wierzchołku zaledwie około 20 minut. Zejście odbywało się w zapadających ciemnościach. Lacedelli przewrócił się na lodowym stoku, lecz zdołał wyhamować. Obydwaj w stanie głębokiego wyczerpania dotarli późną nocą do Obozu VIII.

Kampania przeciwko Bonattiemu

Po powrocie wyprawy do Rzymu i Mediolanu rozpętano machinę propagandy narodowej. Włochy świętowały triumf, jednak wewnątrz zespołu panował głęboki rozłam.

Ardito Desio opublikował oficjalny raport z wyprawy oraz książkę La conquista del K2 (1954), a także artykuł w brytyjskim The Alpine Journal (1955). W obu tekstach całkowicie zmarginalizował rolę Bonattiego i Mahdiego. Co więcej, aby ukryć fakt, że Compagnoni i Lacedelli celowo przenieśli Obóz IX wyżej ze strachu przed młodym, sprawniejszym Bonattim (który mógłby dołączyć do ataku szczytowego i „skraść” im sławę), stworzono obciążającą go narrację.

Twierdzono, że Bonatti chciał podstępnie ominąć wyznaczonych liderów, przeciwstawić się decyzjom Desio i zdobyć szczyt dla własnej chwały, nie dbając o „dobro zespołu”. Compagnoni oskarżył go także o to, że podczas swojego nocnego biwaku używał tlenu przeznaczonego dla zespołu szczytowego, co miało spowodować wcześniejsze wyczerpanie się butli na 8500 m i narazić ich na śmiertelne niebezpieczeństwo.

    Z zarzutami Desio trudno było dyskutować. Bonatti mimo najlepszych chęci nie był w stanie udowodnić, że było inaczej. Wszak słowa młodego wspinacza ważyły inaczej niż to, co mówił wielki Desio, ojciec epokowego sukcesu ekspedycji. Oskarżenia artykułowane przez Compagnoniego były natomiast zupełnie absurdalne. Bonatti i Mahdi nie posiadali masek tlenowych ani reduktorów (mieli je Compagnoni i Lacedelli w swoim namiocie w Obozie IX). Oddychanie „wprost” z otwartej butli, co sugerował Compagnoni, było z kolei po prostu niewykonalne.

    Tragarz Amir Mahdi został cicho zepchnięty na dalszy plan. Po amputacji palców otrzymał niewielką zapomogę i został przez państwo włoskie zupełnie zapomniany.

    Walter Bonatti

    Pół wieku batalii o prawdę: Bonatti kontra CAI

    Przez następne dekady Walter Bonatti był wyrzutem sumienia włoskiego środowiska górskiego. Został zepchnięty na margines oficjalnej historii K2, mimo że wyrósł na absolutną legendę światowego alpinizmu (dzięki wybitnym przejściom solowym, m.in. na Petit Dru czy na Matterhornie w 1965 roku).

    W 1964 roku włoski dziennikarz Nino Giglio opublikował w czasopiśmie Nuova Gazzetta del Popolo cykl artykułów powielających kłamstwa Compagnoniego, oskarżając Bonattiego o egoizm, spowodowanie inwalidztwa Mahdiego oraz narażenie zespołu szczytowego na śmiertelne niebezpieczeństwo.

    Bonatti pozwał dziennikarza i jego gazetę o zniesławienie. Przed sądem w Turynie odbył się proces, w którym świadkowie i eksperci potwierdzili, że korzystanie z butli tlenowych bez masek i reduktorów jest niemożliwe. Sąd wydał wyrok skazujący Giglio na grzywnę oraz nakazał publikację przeprosin. Mimo wyroku, który przyznawał Bonattiemu rację, Club Alpino Italiano i Desio odmówili sprostowania swoich kłamstw.

    Achille Compagnoni witany na lotnisku w Rzymie

    Niezależne śledztwo historyków

    Kluczową rolę w ujawnieniu pełnej prawdy odegrali australijski badacz Robert Marshall, brytyjski pisarz i historyk Mick Conefrey oraz włoski dziennikarz Camillo Zasatti.

    Marshall przeprowadził skrupulatną analizę zdjęć szczytowych:

    1. Cienie na fotografiach: Kąt padania cieni na wierzchołku jednoznacznie wskazywał, że zdobywcy stanęli na szczycie nie o 18:00, lecz bliżej godziny 16:30–17:00.
    2. Aparaty tlenowe: Na zdjęciach szczytowych Compagnoni i Lacedelli mają na twarzach oszronione maski tlenowe podłączone do przewodów, z których wyraźnie wydobywała się skraplająca para. Dowodziło to, że tlen działał do samego końca na szczycie, a opowieść o heroicznej wspinaczce z „pustymi, ciężkimi butlami” była zmyślona, aby uzasadnić rzekome zużycie tlenu przez Bonattiego.

    W 2004 roku, z okazji 50. rocznicy wejścia na K2, 79-letni wówczas Lino Lacedelli wydał książkę K2: Il prezzo della conquista (K2: Cena zwycięstwa). Po raz pierwszy publicznie wyznał w niej prawdę. Wyjawił, że przeniesienie Obozu IX wyżej wynikało z decyzji Compagnoniego, który obawiał się fizycznej przewagi Bonattiego. Przyznał, że kłamstwem było zarówno zarzucanie mu, że zużył tlen z butli jak i opowieść o tym, że tlen w butlach wyczerpał się przed dotarciem na szczyt.

    Compagnoni i Lacedelli po powrocie do bazy

    Oficjalna rehabilitacja: Raport CAI

    Pod naciskiem niepodważalnych dowodów historycznych, fotograficznych i publikacji Lacedellego, prezydent Club Alpino Italiano powołał w 2004 specjalną niezależną komisję historyczną nazwaną Commissione dei Tre („Komisja Trojga”), w skład której weszli wybitni naukowcy i profesorowie: Fosco Maraini, Alberto Monticone oraz Luigi Zanzi. W 2007 roku opublikowano raport z jej ustaleniami zatytułowany K2 – Una storia finita (K2 – Historia zakończona).

    Oficjalne wnioski z raportu CAI

    1. Przyznano oficjalnie, że heroiczny transport tlenu i przetrwanie biwaku na wysokości 8100 m przez Waltera Bonattiego i Amira Mahdiego były krytycznie istotne dla sukcesu ekspedycji. Bez tego Compagnoni i Lacedelli nie mieliby szans wejść na szczyt.
    2. Potwierdzono, że Bonatti i Mahdi nie zużyli tlenu przeznaczonego dla grupy szturmowej.
    3. Potwierdzono, że zmiana lokalizacji Obozu IX przez Compagnoniego była nieuzasadniona technicznie i naraziła życie Bonattiego oraz Mahdiego na skrajne niebezpieczeństwo.
    4. Uznano, że aparaty tlenowe działały do momentu osiągnięcia wierzchołka przez dwójkę Włochów

    Oficjalny komunikat CAI zamknął trwający pół wieku spór oczyszczając Bonattiego i Mahdiego z wszelkich zarzutów.

    Dalsze losy uczestników wyprawy

    Achille Compagnoni po wyprawie na K2 wycofał się z wyczynowego wspinania. Prowadził hotel i schronisko w Breuil-Cervinia. Do końca życia podtrzymywał swoją wersję wydarzeń. Zmarł 29 lipca 2009 roku w wieku 94 lat.

    Lino Lacedelli po powrocie do Włoch prowadził sklep ze sprzętem sportowym w Cortina d’Ampezzo. Dopiero w 2004 roku zdecydował się opublikować wspomnienia, w których wyznał prawdę. Zmarł 20 listopada 2009 roku w wieku 84 lat.

    Arlito Desio po 1954 roku kontynuował pracę naukową. Nigdy publicznie nie przeprosił Bonattiego. Zmarł w Rzymie 12 grudnia 2001 roku w wieku 101 lat.

    REKLAMA

    REKLAMA

    Czytaj inne artykuły

    Wszelkie prawa zastrzeżone © 2026