„Ja nie zastanawiałem się nad tym, jak wartościową cechą jest ta wolność w podjęciu ryzyka – która, wiem to w tej chwili, jest jedną z najważniejszych rzeczy – tylko odczuwałem na swoich policzkach ten wiatr w Tatrach, szorstki granit, że potrafiłem przejść przewieszkę, czułem sprawność mojego ciała.”

Nie byłoby polskiego himalaizmu zimowego, gdyby nie on. Jako pierwszy człowiek stanął zimą na szczycie siedmiotysięcznika. Andrzej Zawada, bo o nim mowa, urodził się 1928 roku i stał się jedną z najważniejszych postaci polskiego himalaizmu. Wspinać zaczął się jako 22-latek i nic wówczas nie wskazywało na to, jaka niezwykła przyszłość go czeka.

Od swojej pierwszej poprowadzonej zimowej wyprawy w 1971 na Kunyang Chhish dał się poznać jako przebojowy lider i organizator, któremu niestraszne były piętrzące się trudności. Później miały miejsce kolejne sukcesy: Noszak, Everest, Cho Oyu, Lhotse.

Więcej o Andrzeju Zawadzie można dowiedzieć się z nowej książki Piotra Trybalskiego „Wszechmogący”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Opis wydawcy:

Himalaista i wizjoner, lider wypraw w góry najwyższe. Wprowadził polski himalaizm na światowe salony.

Bez Zawady nie byłoby pierwszego zimowego wejścia na Everest i… nepalskiego na K2. Kim był Andrzej Zawada – człowiek, który rozpoczął zimowy wyścig na szczyty ośmiotysięczników?

„Jestem stworzony do rzeczy wielkich” – pisał w latach pięćdziesiątych XX wieku. Studiował fizykę i marzył, by zapisać się w historii. Przypadkowy – jak by się wydawało – kontakt z Klubem Wysokogórskim przerodził się w wielką pasję i misję: wyrwać polski alpinizm z niemocy komunistycznego ustroju, otworzyć dla Polaków Himalaje.

W 1971 roku poprowadził pierwszą polską wyprawę w Karakorum, która zdobyła dziewiczy, blisko ośmiotysięczny Kunyang Chhish. A potem wydarzyło się coś, co zadziwiło wszystkich. Wbrew opinii pierwszego zdobywcy Everestu, Edmunda Hillary’ego, że „zimą nie da się przeżyć powyżej 7000 m”, Andrzej Zawada i Tadeusz Piotrowski stanęli na wierzchołku Noszaka (7492 m n.p.m.). Od tej chwili historia alpinizmu miała być pisana od nowa. I była. Z zimowych wspinaczek Zawada postanowił zrobić lejtmotyw polskiej szkoły himalaizmu.

Charyzmatyczny i przebojowy syn konsula RP i wnuk powstańca styczniowego zręcznie lawirował w PRL-owskiej rzeczywistości, próbując zdobyć uznanie dla własnych pomysłów, wówczas uznawanych za zupełnie szalone. Przełomowy okazał się rok 1980. Pod wodzą Zawady Polacy jako pierwsi stanęli zimą na ośmiotysięczniku i to od razu najwyższym – Mount Evereście. A potem na kolejnych, przez lata całkowicie monopolizując zimowe wspinaczki w Himalajach.

Jeżeli alpinista pomyśli sobie, że zimą na Everest nie można wejść, to myśl taka nie daje mu spokoju, dopóki nie spróbuje. W człowieku zawsze był pęd poznawczy, prowokujący do stawiania pytań, po czym następowała próba odpowiedzi. To chyba leży u podstaw potęgi umysłu ludzkiego – twierdził Zawada.

„Wszechmogący” to historia człowieka, bez którego nie byłoby sukcesów Krzysztofa Wielickiego i Leszka Cichego, Macieja Berbeki i Jerzego Kukuczki, zimowego programu Artura Hajzera. Andrzej Zawada był tym, który tchnął w serca polskich himalaistów nadzieję i pokazał, jak być dumnym zarówno z siebie, jak i z ojczyzny.

Piotr Trybalski – dziennikarz, pisarz, podróżnik i fotoreporter, autor i współautor bestsellerowych książek górskich: „Wszystko za K2”, „Ostatni atak lodowych wojowników”, „Ja, Pustelnik” oraz „Gdyby to nie był Everest…”

Książka dostępna w księgarni KsiążkiGór pod tym adresem.