Wydawać się może, że zegarkiem idealnym dla człowieka gór, a właściwie dla górskiego multisportowca, jest Suunto 9 Baro – flagowy model tej marki, pozwalający monitorować dane dotyczące niemal każdego aspektu interesujących nas aktywności. Najważniejszą jego zaletą okazała się niezwykle wytrzymała bateria, umożliwiająca korzystanie z GPS-a do 25, a w trybie oszczędnym aż do 170 godzin. Suunto 9 Baro ma jednak cechę, która nie wszystkim przypadła do gustu – jest ogromny! Wygląda przytłaczająco na szczupłych nadgarstkach, a dla osób, które nie chcą epatować wielkim „sikorem”, jest nazbyt ostentacyjny. Ale coś za coś, a logika podpowiadała, że olbrzymia moc obliczeniowa, liczba dostępnych funkcji i solidna bateria wymagają koperty o słusznych rozmiarach. Okazuje się, że niekoniecznie…

Suunto 9 Peak w całej okazałości

Niedawno marka zaprezentowała najnowszy model „dziewiątki” – Peak, który opisała jako „najcieńszy, najmniejszy i najbardziej wytrzymały zegarek, jaki kiedykolwiek stworzyła firma Suunto”. Trudno się z tym nie zgodzić… Peak robi imponujące wrażenie – rzeczywiście, jest zaskakująco mały, cienki i bardzo lekki (52 gramy w wersji Titanium). Jednak przede wszystkim zachwyca minimalistycznym wzornictwem. Jest ono zupełnie inne niż to, do czego zdołaliśmy się przyzwyczaić w kategorii zegarków, czy ostatnio smartwachy sportowych. Subtelny, metalowy pierścień wspaniale koresponduje z poziomymi, również metalowymi przyciskami i przywodzi mi na myśl klasyczne wzory wojskowych kompasów. Oczywiście Peak jest znacznie od nich mniejszy i piękniejszy… Prawdę powiedziawszy, wygląda raczej na elegancki zegarek miejski, niż urządzenie do ciorania w górskich ostępach.

Niewielkie rozmiary Peaka wymusiły konieczność zastosowania mniejszego niż w rodzinie Suunto 9 dotykowego ekranu. Wyświetlacz ma rozmiar 240 × 240 (w Baro jest 320 × 300), ale w moim odczuciu nie utraciła na tym czytelność – percepcja danych jest idealna nawet podczas biegu. Efektywność baterii jest tak samo satysfakcjonująca, jak u większego „kuzyna”, możemy więc zapomnieć o ładowaniu co 2–3 sesje treningowe – w praktyce podczas dwutygodniowego wyjazdu w góry nie trzeba było wyciągać ładowarki. Również jakość odbioru sygnału GPS stoi na tym samym wysokim poziomie, a dokładność śledzenia trasy poprawia algorytm Fusedtrack, łączący funkcję GPS z odczytami z czujnika ruchu. Standardowo dla tej klasy produktu zegarek wyposażono w pomiar tętna z nadgarstka, który wprawdzie nie jest tak dokładny jak z czujnika na pasie piersiowym, ale za to o wiele wygodniejszy i na pewno częściej wybierany w codziennym użytkowaniu.

W trakcie testów w Dolomitach

Bardzo duża liczba funkcji jest tożsama z rodziną „dziewiątki”. Nie sposób opisać je w tym tekście. Warto natomiast wspomnieć o praktycznie rozplanowanych ekranach, pozwalających błyskawicznie uzyskać dostęp do odczytu wysokości, ciśnienia atmosferycznego, tętna, temperatury, liczby kroków, spalonych kalorii i historii treningów, wraz ze wszystkimi potrzebnymi wykresami zmian. Peak posiada też bogate funkcje sportowe, inteligentne zarządzanie wykorzystaniem baterii, pomiar natlenienia krwi czy monitorowanie snu lub regeneracji. Bardzo przydatne mogą się okazać – zwłaszcza gdy odwiedzamy nową miejscówkę – mapy popularności w aplikacji Suunto, pozwalające zorientować się, gdzie w okolicy są atrakcyjne trasy biegowe lub narciarskie, a po pobraniu którejś zegarek sprawnie nawiguje w nieznanym nam terenie.

Jednak najbardziej fascynujące w tym niewielkim urządzeniu jest to, że proces odkrywania nowych funkcji i użyteczności jest właściwie otwarty… A wszystko w niewielkim, efektownym dizajnersko zegarku.

Nawigacja: GPS, GLONASS, Galileo, QZSS, BeiDou • Wodoszczelność: 100 m • Najważniejsze funkcje: pomiar tętna w nadgarstku • wysokościomierz barometryczny, kompas, ponad 80 trybów sportowych • Waga: 52–62 g • Cena: 2499–3159 zł

Piotr Gruszkowski