Gdy spojrzymy na mapę Trentino i jego głównych turystycznych ośrodków, San Martino di Castrozza znajdziemy blisko wschodniej granicy rejonu. Nie dajmy się jednak zwieść odległości – ta przepiękna miejscowość położona u stóp imponującej grupy górskiej Pale di San Martino jest jednym z niekwestionowanych hot spotów w Dolomitach. Tak traktują ją miłośnicy freeride’u i skituringu, wspinacze, ale także fani nieco mniej ekstremalnych sportów outdoorowych – narciarstwa trasowego, chodzenia na rakietach i trekkingu.
Tekst i zdjęcia / PIOTR DROŻDŻ
Zdjęcie otwarcia / Podziwianie widoków z Colbricon Piccolo, w tle grupa Pale di San Martino z Cimon della Pala
POŁOŻENIE GEOGRAFICZNE I BAZA TURYSTYCZNA
San Martino di Castrozza leży na wysokości 1450 metrów, w wyższych partiach doliny Primiero. Liczba stałych mieszkańców tej miejscowości nie sięga nawet 600, jednak łóżek czekających na turystów jest wielokrotnie więcej. Na ubiegłorocznej mapie turystycznej wydanej przez ośrodek promocji rejonu zaznaczono 32 hotele, cztery obiekty typu bed & breakfast oraz 14 obiektów oferujących apartamenty. Latem działają też dwa kempingi.
Po wschodniej stronie miasteczka wyrasta potężna grupa Pale di San Martino – jedna z najpiękniejszych w Dolomitach. Niewiele miejscowości leżących u stóp tych niesamowitych gór może się pochwalić skalnymi turniami wystrzeliwującymi w niebo równie efektownie. Tworzą one przepiękny mur, w którym dominują tak kultowe wierzchołki, jak Cimon della Pala, Cima della Vezzana, Rosetta i Sass Maor.
Fantastyczny jest też kontrast z łańcuchem po drugiej, zachodniej stronie San Martino. To Lagorai – o innej budowie geologicznej, a zarazem łagodniejszych kształtach. W tym pasmie występują przede wszystkim skały porfirowe i wulkaniczne kwarce.

TROCHĘ TOPOGRAFII
Oczywiście najsłynniejsze szczyty znajdują się w grupie Pale di San Martino. Można w niej wyróżnić pięć podgrup. Pasmo San Martino ciągnie się od Passo del Travignolo wzdłuż Val Cismon na południe. W nim znajduje się wizytówka grupy, Cimon della Pala (3182 m), oraz tak znane szczyty, jak Sass Maor (2812 m) czy Pala di San Martino (2987 m). Pasmo północne ciągnie się na północ od Passo del Travignolo – do niego należy najwyższy szczyt Cima della Vezzana (3192 m), a w masywie centralnym znajduje się niezwykły płaskowyż Altopiano delle Pale di San Martino. Czwartą podgrupą jest pasmo południowo-wschodnie z wybitnym szczytem Monte Agner (2872 m), a piątą – Pale di San Lucano. Niesamowita jest także 1000-metrowa wschodnia ściana Sass Maor, która opada do doliny Val Pradidali.
Rejon obfituje w ściany wybitne w skali całych Alp. Dobrym przykładem jest północno-zachodni filar Monte Agner – ma on aż 1600 metrów, co czyni go najwyższą formacją Dolomitów – czy też 1000-metrowa wschodnia ściana Sass Maor.
ZARYS HISTORYCZNY
Rozwój miejscowości zainicjowały pierwsze wizyty niemieckich i angielskich wspinaczy, którzy zaczęli tu przybywać w połowie XIX wieku, skuszeni potencjałem alpinistycznym okolicznych szczytów.
Sam John Ball, pierwszy prezes Angielskiego Klubu Alpejskiego oraz autor pierwszych wejść między innymi na Monte Pelmo w Dolomitach i… Lodowy Szczyt w Tatrach, już w 1868 roku nazwał Cimon della Pala „Matterhornem Dolomitów”.
W 1870 roku w „Alpine Journal” ukazał się artykuł The Peaks of Primiero. Później źródłem informacji i motywacji dla angielskich wspinaczy był opublikowany na łamach tego samego rocznika obszerny tekst George’a Scrivena The Dolomites of San Martino di Castrozza z 1889 roku.
W tym czasie większość najważniejszych wierzchołków była już zdobyta. Pierwszego wejścia na Cimon della Pala (3184 m) dokonał Edward Robson Whitwell z przewodnikami Santem Siorpaesem i Christianem Lauenerem. Zdobyli go od północy w 1870 roku. Z kolei na wierzchołek najwyższego szczytu grupy Cima della Vezzana (3192 m) jako pierwsi weszli William Douglas Freshfield i Charles Comyns Tucker, wspinając się granią południową w 1872 roku.
Oczywiście podbój największych ścian miał miejsce już w XX wieku – tych najbardziej imponujących w latach 20. Epokowym wyczynem było samotne pokonanie południowo-zachodniej ściany Cimon della Pala przez George’a Leuchsa w 1905 roku. Najlepsze osiągnięcia trzeciej dekady ubiegłego wieku skumulowały się w 1926 roku: Emil Solleder przeszedł wschodnią ścianę Sass Maor, a Ettore Castiglioni, Roland Rossi, Carlo Zagonel i Gunther Langes – zachodnią ścianę Cima della Vezzana.

OSZAŁAMIAJĄCA PRZYRODA
Wokół San Martino di Castrozza rozciągają się tereny Parku Krajobrazowego Paneveggio, którego powierzania obejmuje 190 kilometrów kwadratowych. Jest to jeden z największych obszarów leśnych w Alpach. Jego potoczna nazwa to Foresta dei Violini – Las Skrzypiec, ponieważ niezwykła jakość drewna z tutejszych świerków sprawia, że świetnie nadaje się ono do wyrobu tych właśnie instrumentów. Odkrył to najsłynniejszy lutnik w historii – Antonio Stradivari. Podobno najlepiej brzmią skrzypce zbudowane z drewna ściętego w grudniowy dzień tuż po zimowym przesileniu. Księżyc znajduje się wtedy w nowiu i jego wpływ na rośliny jest najsłabszy. Z powodu tych zależności drewno zebrane w odpowiednim okresie nazywa się na terenie Dolomitów Mond- holz (‘drewno księżycowe’).
Dziś potężne świerki stały się atrakcją, którą podziwiają także zimowi turyści zwiedzający okolicę na rakietach śnieżnych czy na skiturach. Jesienią, od końca września do końca października, można z kolei upolować (oczywiście za pomocą lornetki czy obiektywu aparatu) jelenie na tutejszych rykowiskach, a wiosną – rododendrony kwitnące w dolinie Venagia. Całoroczną atrakcją są okolice rzeki Travignolo z mostem linowym wiszącym nad jej rwącym odcinkiem.
WIDOKI JAK NIGDZIE INDZIEJ
Oczywiście Dolomity są górami niezwykle malowniczymi i spektakularnymi. A jednak grupa Pale di San Martino wybija się znacznie ponad, jakże przecież wysoką, lokalną średnią, jeśli chodzi o urodę, a zarazem fotogeniczność. Najlepszy dowód, że niemal w każdym folderze czy krótkim filmie reklamującym zimowe lub letnie atrakcje Trentino znajdziemy kadr z tego rejonu. W dodatku ten górski klejnot prezentuje się przepięknie niemal pod każdym kątem. Zarówno gdy podziwiamy go z samej miejscowości, jak i kiedy pojedziemy w okolice oddalonej o 10 kilometrów i położonej 500 metrów wyżej przełęczy Passo Rolle, łączącej doliny Primiero i Fiemme.
Z kolei jeśli udamy się stąd do dzikiej doliny Venegia lub w okolice Passo della Costazza i kultowego schronu Baita Segantini, olśni nas widok na zachodnią ścianę Cima della Vezzana, niesamowity Cimon della Pala oraz lodowiec Travignolo. Jeszcze inaczej wierzchołki Pale di San Martino prezentują się z drugiej strony doliny, w której leży tytułowy ośrodek – choćby ze znanych narciarzom wyciągowym Cima Tognola czy Punta Ces.
Niezrównane perspektywy czekają nas też, gdy znajdziemy się w centrum grupy, czyli na płaskowyżu Altopiano delle Pale di San Martino, który łatwo można osiągnąć, korzystając z kolejki linowej Funivia Rosetta. Wyjeżdżamy nią na wysokość 2633 metrów, czyli już naprawdę blisko szczytu Rosetta (2743 m).
Oczywiście nieprawdopodobne widoki oferują wierzchołki grupy, z których możemy podziwiać nie tylko niemal całe Dolomity, ale też odległe lodowce: Ortles i Adamello. I wreszcie – last but not least – niezapomniane są zachody słońca w rejonie, szczególnie te z okolicy Passo Rolle oraz Passo della Costazza.

OŚRODEK NARCIARSKI
San Martino di Castrozza wchodzi w skład sieci Dolomiti Superski. Wraz z Passo Rolle oddaje on do użytku 60 kilometrów tras narciarskich. Nie jest to może oszałamiająca liczba na tle wielu innych topowych ośrodków Dolomitów, ale za to trasy są świetnie utrzymane, bardzo urozmaicone i o każdym stopniu zaawansowania, a liczba pogodnych dni – imponująca nawet w skali tych słonecznych gór. Poza tym to w zupełności wystarczająca oferta dla tych miłośników sportów zimowych, którzy – jak większość naszych czytelników – narciarstwo trasowe traktują jak jeden z wielu uprawianych sportów zimowych.
Wróćmy jednak do oferty on piste. Największy teren zjazdowy znajduje się na stokach leżących na zachód od miejscowości. Najgęstsza sieć wyciągów pokrywa zbocza dwóch gór: Cima Tognola i Punta Ces. Niewielki, ale niezwykle spektakularny i oświetlony nocą jest mały rejon po drugiej strony doliny, czyli Col Verde (od nazwy schroniska w okolicach górnej stacji), umiejscowiony u stóp wielkich ścian Cimon della Pala i Rosetta. Nieco oldschoolowe pod względem infrastruktury, ale niezwykle urokliwe są wyciągi i trasy rejonu Passo Rolle.
MEKKA DLA FREERIDERÓW…
San Martino jest bardzo cenionym spotem dla freeriderów. Nic dziwnego, że właśnie w tej miejscowości organizowano – do czasów pandemii, po której event jeszcze się nie odrodził – jeden z najbardziej znanych konkursów fotografii pozatrasowej, czyli King of Dolomites. Koncept tych „turniejów” dla fotografów był unikalny. W ciągu dwóch dni udawali się oni wraz z dwuosobowym teamem freeriderów, aby dokumentować szusy w niezwykłych okolicznościach tamtejszej przyrody. W trakcie kilku edycji KoD powstało wiele kadrów pięknie obrazujących niezwykły potencjał rejonu, który nie na darmo uchodzi za raj dla miłośników jazdy poza trasą.
Parę lat temu w rejonie zainicjowano akcję informacyjną #WeRideSafe (‘jeździmy bezpiecznie’), w ramach której bardzo ułatwiono dostęp do informacji o trasach freeride’owych i o panujących na nich warunkach. Oczywiście najlepszym źródłem jest zawsze biuro miejscowych przewodników Aquile di San Martino Alpine Guides, ale w wielu miejscach dostaniemy mapki z pozatrasowymi propozycjami, a informacjami o aktualnym warunie śniegowym i lawinowym często dysponuje także obsługa wyciągów.
Mnóstwo rozgrzewkowych linii biegnących ciekawymi żlebami oferują wyciągi w rejonie Tognola. Przykładem są alternatywne linie zjazdów z topów przygotowanych tras: Cigolera, Cima Tognola czy Conca. Klasyczną trasą jest też zaznaczona na wszystkich mapkach Valcigolera – na szczyt dostajemy się wyciągiem o tej samej nazwie, ale nie podążamy czerwoną trasą Cristiania, tylko bliżej wyciągu, po jego orograficznie prawej stronie, a potem na sam dół doliny, w okolice schronu Malga Fratazza i parkingu poniżej. Zjazd ma cztery i pół kilometra długości i ponad 900 metrów w pionie.
Linie dla bardziej zaawansowanych freeriderów, wymagające naprawdę dobrych warunków, oferuje kolejka linowa Rosetta, która z górnej stacji gondoli Col Verde zabiera narciarzy na wysokość niemal 2700 metrów. Jest to punkt wypadowy dla skiturowców i miłośników rakiet śnieżnych, którzy stąd zaczynają eksplorację płaskowyżu Altopiano delle Pale di San Martino. Natomiast miłośnicy ambitnego off piste mogą spróbować swoich sił na liniach pod kolejką: Canalino della Pala czy Rosetta dostarczą niezapomnianych wrażeń każdemu miłośnikowi skrętów po dziewiczym śniegu w stromym terenie.
Atrakcyjne zjazdy off piste znajdziemy także w okolicach Passo Rolle. Za klasyczne uchodzą linie alternatywne względem przygotowanych tras – czarnej i czerwonej – które wytyczono z topu wyciągu krzesełkowego Paradiso. To wprawdzie trasy o spadku 300 metrów i długości około kilometra, ale do wyboru mamy kilka ciekawych wariantów, więc nie sposób się nudzić.

…I DLA SKITUROWCÓW
Wystarczy spojrzeć na mapę okolic San Martino i parku Paneveggio, aby mieć pewność, że to miejsce musi być również rajem dla skiturowców. I to zarówno tych spod znaku „free tour”, głoszących przewagę zjazdu nad podejściami, jak i miłośników foczenia, którzy cenią sobie także długie podejścia lub trawersy, a samą jazdę po odklejeniu fok uważają jedynie za wisienkę na torcie.
Z San Martino di Castrozza do Cortiny d’Ampezzo biegnie jeden z najbardziej znanych trawersów skiturowych Dolomitów (jest też wersja freeride’owa nazwana Freeride Ski Safari, która zakłada minimum podejść, a maksimum zjazdów przy delikatnym wykorzystaniu środków transportu). Pierwszego dnia trawers zaczyna się na górnej stacji kolejki Rosetta i biegnie przez przepiękny płaskowyż Altopiano delle Pale di San Martino, aby osiągnąć Gares.
Płaskowyż, zwany także Plateau Pala, stwarza jeszcze kilka innych opcji: można dotrzeć do przełęczy Canali i zjechać do doliny o tej samej nazwie. Trasa ma wtedy ponad 13 kilometrów długości, niecałe 600 metrów podejść i aż 1850 metrów w pionie pokonywanych w zjeździe. Gdy chcemy wylądować z powrotem w San Martino, możemy wybrać krótszą, lecz trudniejszą opcję, czyli zjazd Val di Roda.
Na najwyższy szczyt grupy da się wejść na nartach zarówno od strony płaskowyżu, jak i od strony Passo Rolle – ze schronu Baita Segantini. Oba warianty, szczególnie drugi, biegnący lodowcem Travignolo, to prawdziwie alpejskie eskapady.
Z Baita Segantini udamy się też na łatwiejsze skiturowe wycieczki, które świetnie nadają się także dla miłośników rakiet śnieżnych. Dobrym przykładem jest przejście przez Cima Mulaz do Falcade (na rakietach śnieżnych często wybierane jest także zejście doliną Val Venegia do Pian dei Casoni).
Po drugiej stronie doliny ciekawe skiturowe warianty oferują szczyty Colbricon i Colbricon Piccolo, należące do pasma Lagorai. Widoki z tej perspektywy na grupę Pala są zupełnie inne, ale równie imponujące, jak z okolic Baita Segantini.

COŚ WIĘCEJ NIŻ OUTDOOR
Trentino to nie tylko raj dla miłośników sportów outdoorowych, ale także dla smakoszy. Włoska kuchnia uchodzi za jedną z najlepszych na świecie, a gdy dodamy do niej lokalne specjalności górskich rejonów Dolomitów, otrzymamy kulinarny strzał w dziesiątkę. Piszącemu te słowa smak miejscowych potraw kojarzy się nieodłącznie z nazwą malga. Tradycyjnie były to obory dla krów wypasanych na tutejszych pastwiskach, składające się z dwóch części: większej, przeznaczonej dla zwierząt, i mniejszej – dla pasterzy.
Dzisiaj sporo z tych budowli zmieniło swoje przeznaczenie. Urządzono w nich restauracje lub bary, czasem z możliwością noclegu. Malgi spotkamy w całych włoskojęzycznych Dolomitach, ale nigdzie nie ma ich tak wiele, jak w okolicach San Martino. Podobnie jak niezapomniane są widoki okolicznych szczytów, tak w pamięci innych zmysłów zostały aromaty, na przykład niesamowity ser jedzony o poranku w Malga Rolle lub polenta z serem tosèla jako lunch w Malga Ces.
Miejscowi organizatorzy wypoczynku dbają też o wyjątkowe atrakcje, które świetnie łączą się ze smakowaniem potraw. Na przykład wspomniane śniadanie miało miejsce po Trentino Ski Sunrise. Pod tą nazwą organizowane są wypady w miejsca widokowe, z których można kontemplować wyjątkowe wschody słońca. Ja podziwiałem go z okolic szczytu Tognazza. Innym świetnym pomysłem był z kolei nocny „aperitif ” na narciarskim stoku, do którego dojeżdża się na skuterach śnieżnych.

SUBIEKTYWNIE
W San Martino di Castrozza byłem dwukrotnie: raz jako juror konkursu King of Dolomites, drugi raz – w ramach wyjazdu prasowego organizowanego przez rejon Trentino. Choć pozornie San Martino oferuje podobny zestaw atrakcji, jak kilkanaście innych ośrodków w Dolomitach, jest w tym miejscu jakiś nieuchwytny element, który każe myśleć o powrotach. Coś nie do końca definiowalnego… Może szczególne wibracje, które wytwarza górskie gniazdo Pale di San Martino? Niezależnie od tego, co to jest, na pewno jeszcze nie raz będę chciał skierować obiektyw na żarzący się o zmierzchu Cimon della Pala i wykonać parę skrętów w jego cieniu.
Artykuł został opublikowany w 288(5/2022) numerze Magazynu GÓRY.
Archiwalne numery Magazynu GÓRY oraz wersje w formacie pdf można kupić w naszej księgarni Książki Gór



