Royala Robbinsa można śmiało nazwać jednym z najbardziej wpływowych wspinaczy w historii wspinaczki skalnej w Ameryce. Jako pierwszy przeszedł tam drogę o trudnościach 5.9 i wytyczył wielkościanową linię o kategorii VI. Był współautorem jednej z ikon na El Capitanie – Salathé Wall, w dodatku nikt przed nim nie pokonał tego urwiska samotnie. Wreszcie, last but not least, zawsze stanowił wzór „etycznego” wspinacza, dla którego najbardziej liczył się sposób pokonywania wertykalnych wyzwań.

Słynny portret Robbinsa z początku lat sześćdziesiątych
fot. Tom Frost

FAKT 1: REKORDY KLASYCZNE

Royala Robbinsa zwykle kojarzymy z wielkimi ścianami Yosemite, pokonywanymi za pomocą techniki hakowej, ale był on także znakomitym wspinaczem klasycznym. Karierę zaczynał w rejonie Tahquitz, gdzie w 1952 roku odhaczył znaną drogę Open Book, której autorem był jeden z jego mentorów, John Mendenhall. Linię tę przez lata uważano za pierwszą 5.9 w Stanach, choć – jak to zwykle bywa w historii wspinaczki skalnej – później okazało się, że dużo wcześniej pokonano już znacznie trudniejszy fragment skały (mowa o Goodro’s Wall w Big Cottonwood Canyon, którą Harold Goodro zrobił w 1949 roku, wycenioną później na… 5.10c!).

Młody Royal od początku dał się poznać lokalsom jako niezwykły talent, choć panowała też opinia, że wspinaczka z nim może być nieco niebezpieczna. Co ciekawe, po długim czasie okazało się, że już rok wcześniej, podczas swojej pierwszej wizyty w Yosemite w wieku 16 lat, przeszedł równie trudny odcinek, wytyczając swój wariant drogi na Higher Cathedral Spire.

 Royal zachował status czołowego wspinacza klasycznego przez ponad dekadę. Najlepszy dowód jest taki, że w 1960 roku poprowadził drogę, którą często uważa się za pierwszą 5.10 w Yosemite: East Chimney na Rixon’s Pinnacle.

O jego klasie świadczy zaś fakt, że potrafił uznać wyższość innych wspinaczy. W 1964 roku spróbował powtórzyć dziesięciometrowy hajbol North Overhang na Thimble autorstwa Johna Gilla, dziś nazywanego ojcem bulderingu. Wyzwanie to go przerosło, ale nie chciał robić go w gorszym stylu niż pierwszy zdobywca i posiłkować się górną asekuracją. Zostawił wówczas w puszce szczytowej słynną notatkę: „Kapelusze z głów przed Johnem Gillem”.

Tom Frost, Royal Robbins, Chuck Pratt i Yvon Chouinard na szczycie El Capa po przejściu drogi North America Wall, 1964.
fot. arch. Royala Robbinsa / wikipedia.org

FAKT 2: PIERWSZA WIELKOŚCIANOWA VI

W czerwcu 1957 roku Royal wraz z Jerrym Gallwasem i Mike’em Sherrickiem po pięciodniowej wspinaczce dokonał przejścia północno-zachodniej ściany Half Dome – była to pierwsza droga wyceniania w skali bigwallowej na VI.

Próbę na drugiej pod względem wielkości ścianie Yosemite Royal odbył ze swoim przyszłym antagonistą, Warrenem Hardingiem, już w 1955 roku (wówczas w towarzystwie Gallwasa i Dona Willsona). Skończyła się ona wycofem po niecałych dwóch dniach i pokonaniu około 150 metrów, a zatem jeszcze przed głównymi trudnościami.

Podczas pierwszego udanego przejścia zespół musiał pokonać mnóstwo trudnych miejsc, które otrzymały swoje nazwy – począwszy od Robbins Traverse, przez Undercling Pitch, Zig Zag Pitches,aż po słynną półkę Thank God Ledge. Gdyby ktoś wówczas powiedział im, że kiedyś pewien Alex Honnold dojdzie do tego punktu, a następnie skończy drogę, i to bez liny, z pewnością uznaliby go za wariata…

Gdy wspinacze dotarli na szczyt Half Dome, stanowili obraz nędzy i rozpaczy. Czekała na nich tam jednak miła niespodzianka – Warren Harding, który pogratulował im wyczynu i poczęstował szampanem.

Drogę powtórzono dopiero po trzech latach. Chuck Pratt, Joe Fitschen i Tom Frost pokonali ją z zaledwie dwoma biwakami. Ten wyczyn skutecznie włączył w Robbinsie – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni – tryb rywalizacyjny. Zaledwie tydzień później pokonał on linię w półtora dnia.

Robbins na trzecim wyciągu Salathé Wall, 1961 r.
fot. arch Royala Robbinsa / wikipedia.org

FAKT 3: NOS W CIĄGU

Choć Harding pokazał klasę, gratulując Robbinsowi przejścia Half Dome, którą również miał na celowniku, zdawał sobie sprawę, że przyćmić to osiągnięcie może tylko, pokonując jako pierwszy ścianę największego urwiska w dolinie – El Capitana.

Dokonał tego wraz z Waynem Merrym i George’em Whitmorem w stylu, który nie mógł być bardziej oblężniczy – droga padła w listopadzie 1958 roku po 43 dniach spędzonych w ścianie na przestrzeni 18 miesięcy. Powstała w ten sposób jedna z najbardziej ikonicznych linii wspinaczkowych świata – The Nose. Wspinacze wbili w rysy El Capa 675 haków, a na gładkich płytach osadzili 125 nitów. Pomimo użytych środków i czasu oblężenia osiągnięcie było ogromne, bo polegało przede wszystkim na przełamaniu psychicznej bariery – dotychczas największy monolit Yosemite uchodził za nie do pokonania.

Kolejni zdobywcy mogli już tylko poprawiać styl pierwszego przejścia oraz wytyczyć nowe drogi. Robbins zapisał się w historii jako współautor obu tych osiągnięć. We wrześniu 1960 roku wraz z Joe Fitschenem, Chuckiem Prattem i Tomem Frostem otworzył nową erę wspinaczek wielkościanowych, udowadniając, że El Capitana można zrobić bez poręczowania w stylu one push. Zespół zakładał, że spędzi w ścianie 10 dni, ale udało się ten czas skrócić do siedmiu. Pozwoliła na to nowa taktyka: wspinacze podzielili się na dwa dwuosobowe zespoły, z których jeden zajmował się tylko napieraniem, a drugi mozolnym transportem ciężkiego sprzętu.

Wspinaczka zapisała się w historii także ze względu na pierwsze użycie na większą skalę specjalnych haków typu RURP (Realized Ultimate Reality Piton) wynalezionych przez Toma Frosta i Yvona Chouinarda. Ten miniaturowy elemencik szpeju pozwalał na znaczną redukcję liczby osadzanych nitów.

Robbins nazwał siedmiodniową batalię „najwspanialszą i najbardziej kompletną przygodą życia”. Napisał także, że „pewnego dnia ktoś zrobi tę drogę w pięć dni, a może nawet mniej”. Jakież byłoby jego zdziwienie, gdyby usłyszał, że sześć dekad później rekord na tej drodze wyniesie… 1 godzinę i 58 minut.

Tekst / Piotr Drożdż


Całość tekstu znajdziecie w magazynie GÓRY numer 2/2022 (285)

Zapraszamy również do korzystania z czytnika GÓR >>> http://www.czytaj.goryonline.com/