PONADCZASOWOŚĆ DRÓG STANISŁAWSKIEGO

„Trzeba się zgodzić, że każda droga póty jest dobra, póki nie znajdzie się lepsza – a pod określeniem tej «lepszej» drogi rozumiemy prostszą, nikt bowiem nie zaprzeczy, że ideałem drogi jest taka, która wchodzi w skały w linii spadku wierzchołka i bez trawersów osiąga wprost szczyt” – Wiesław Stanisławski.

Opracowanie i zdjęcia / ANDRZEJ FICEK

Zdjęcie otwarcia / Ostatnie metry Drogi Stanisławskiego na Łomnicy


W tym numerze GÓR, w artykule Wojtka Szatkowskiego, przeczytacie o krótkiej lecz intensywnej działalności wspinaczkowej Wiesława Stanisławskiego. Fascynująca historia pozwala też poznać jego cechy osobowości, które uczyniły go postacią kształtującą pewną epokę w taternictwie. Czy przymioty lidera przedwojennego pokolenia odnajdziemy w specyfice jego dróg? Pewne jest to, że większość z jego linii jest obecnie cenionymi klasykami, chętnie wybieranymi przez wspinaczy nie tylko podczas kursów. Poniżej przedstawiamy krótką charakterystykę najciekawszych dróg Stanisławskiego. [Redakcja]

Drugi wyciąg Drogi Stanisławskiego na Wołowej Turni

CO JE WYRÓŻNIA?

W większości pierwszych przejść Stanisławskiego dostrzec można powtarzające się, charakterystyczne cechy, które składają się na wyjątkowość jego dróg:

  • śmiałość linii, która wyprzedza swoje czasy – drogi często prowadzą po ścianach lub ich fragmentach, których nikt wcześniej nie przeszedł;
  • poszukiwanie możliwości przejścia centralnej części ściany, w przeciwieństwie do starszej koncepcji dróg, która zakładała jak najłatwiejsze pokonanie urwiska;
  • dążenie do doprowadzenia linii do szczytu, choć nie zawsze to się Wiesławowi udawało z powodu napotkanych trudności;
  • szukanie logicznego przebiegu i ewidentnych formacji umożliwiających pokonanie ściany – ze względu na to, że często w centralnej części są one strome, konieczne było wybieranie depresji (dlatego największe klasyki słyną z długich kominów, zacięć i żlebów);
  • sprytne wynajdywanie obejść tam, gdzie główne formacje były zbyt trudne (na przykład obejście w dolnej części drogi Komina Świerza na Kościelcu, trawers z komina na Wołowej Turni czy znalezienie pasażu wprowadzającego w górną część ściany Małego Kieżmarskiego Szczytu).

Drogi wyznaczone przez Stanisławskiego są obecnie doskonałymi celami szkoleniowymi, umożliwiając sprawdzenie się w „górskich” formacjach – przy dobrej lub bardzo dobrej asekuracji własnej lub stałej, jak jest
w przypadku największych klasyków. Linie te cieszą się ponadczasową popularnością – mimo umiarkowanych trudności, ich logiczny przebieg i wartość historyczna przyciągają kolejne pokolenia.

Komin na drugim wyciągu Drogi Stanisławskiego, Kościelec

WYBÓR Z NAJPOPULARNIEJSZYCH

Droga Stanisławskiego V– na Kościelcu (ściana zachodnia), 140 metrów, 4 wyciągi – historyczny klasyk, którego pierwsze przejście było przełomowym wydarzeniem w taternictwie. Ewidentna linia prowadząca na sam szczyt, o przystępnych trudnościach, dość lita skała i dodatkowe stałe punkty asekuracyjne sprawiają, że obecnie droga ta wybierana jest często jako jeden z pierwszych celów w Tatrach. Wspinanie zaczynamy od załupy wyprowadzającej trawersem nad Komin Świerza, kontynuujemy głębokim kominem i kończymy płytowymi zacięciami.

Komin Stanisławskiego V+ na Galerii Gankowej (ściana północna), 220 metrów, 7 wyciągów – pierwsza droga pokonująca centralną część urwiska, prowadząca w górnej części wielkim kominem wciętym w ścianę, na lewo od Filara Puškáša. Wspinanie zaczyna się na połogim filarze, na którym zarysowuje się rynna prowadząca do tytułowej formacji, którą pokonujemy kolejne 150 metrów. Im wyżej, tym komin jest bardziej stromy, aż do kluczowego fragmentu prowadzącego przez zaklinowany blok, ciasne przewężenie i końcowe trudności. Obecnie częściej od wariantu oryginalnego wybierany jest tak zwany Trawers Orłowskiego (VI-).


Tekst w całości przeczytasz w 303 (2/2026) numerze Magazynu GÓRY.

GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór > link

REKLAMA

REKLAMA

Czytaj inne artykuły

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2026