Coraz mniej jest wieści z gór najwyższych, w których nie pojawiłby się Chang Dawa Sherpa – jeden z braci prowadzących największą nepalską agencję wspinaczkową, Seven Summit Treks. Koordynowanie udanego, pierwszego zimowego wejścia na K2, organizowanie helikopterowej akcji ratunkowej po zaginionych Rosjan na Annapurnie… To tylko niektóre z głośniejszych ostatnio wydarzeń, w których bezcenne okazało się doświadczenie tego zawodowego lidera.

A skoro mowa o pracy, która wielu z nas może wydawać się spełnieniem marzeń – któż bowiem z ludzi gór nie chciałby mieć tak wspaniałych widoków ze swojego „biura”, czy brać udział w akcjach, o których  możemy później czytać – to wiedzieć musimy, że u podnóża wyniosłych ośmiotysięczników radość bardzo często przeplata się dramatem.

„Byłem bardzo podekscytowany, szczęśliwy i dumny. A to, co się na szczycie działo – z hymnem i tym wszystkim… Nawet teraz nie mogę znaleźć odpowiednich słów. Potem modliłem się o pomyślne zejście całej ekipy” –  wspomina Dawa pamiętne dni po zimowym zdobyciu K2. „Niestety, tego samego dnia miał też miejsce bardzo smutny moment – wypadek Sergiego, który był moim bardzo dobrym przyjacielem. Zapamiętam ten dzień jako mieszankę ogromnych emocji” – dodaje.

Specgrupa w składzie: Chang Dawa Sherpa, Nirmal Nims Purja, Waldermar Kowalewski; fot. arch. Waldemara Kowalewskiego

Śmierć Mingote nie była jednak ostatnim aktem traumatycznych zdarzeń – niebawem nadejść miały jeszcze gorsze wieści… Jak tegoroczną zimę pod K2 wspomina Chang Dawa Sherpa przekonacie się z wywiadu opublikowanego w numerze GÓR 278.