Ruch komercyjny w górach wysokich na przestrzeni ostatnich kilku lat rośnie w tempie, które powoduje, że coraz więcej jest głosów postulujących zmiany i regulacje, które zmniejszą presję cywilizacji na środowisko. Zwłaszcza w Himalajach, rząd Nepalu regularnie proponuje nowe rozwiązania, co wywołuje gorące dyskusje zwolenników i przeciwników regulacji prawnych dotyczących turystyki wysokogórskiej.
Po z jednej strony widowiskowym, ale z drugiej wysoce kontrowersyjnym dniu, w którym aż 270 wspinaczy zdobyło Mount Everest w ciągu jednej doby podczas krótkiego okna pogodowego, na nowo rozgorzała gwałtowna dyskusja na temat bezpieczeństwa, ograniczenia liczby wspinaczy na tej górze oraz wywołanych tym zatorów w kluczowych partiach drogi. Odpowiedzią władz państwowych ma być kolejna, (bo takie deklaracje pojawiają się regularnie) kompleksowa reforma prawna.
Nowe przepisy na Evereście, zapisane w projekcie ustawy turystycznej nazywanej jako Tourism Bill 2081, mogą fundamentalnie zmienić zasady organizacji wypraw w Himalajach. Dokument przedłożony w nepalskim parlamencie w lutym 2026 roku poddawany jest obecnie szerokim konsultacjom, i zgłoszone do niego jak dotąd aż 263 poprawki. Choć deklarowanym celem ustawodawców jest uporządkowanie ruchu turystycznego, analiza poszczególnych zapisów wskazuje, że reformy skupiają się w rzeczywistości przede wszystkim na podniesieniu dochodów państwa i umocnieniu pozycji lokalnych podmiotów gospodarczych, pomijając często kluczowe aspekty bezpośredniego bezpieczeństwa wspinaczy i personelu pomocniczego.
Rekordy i tłok na Evereście: impuls do zmian prawnych
Coroczna debata na temat przeładowania Mount Everestu osiągnęła swój punkt kulminacyjny w maju 2026 roku, gdy sprzyjająca aura pozwoliła na masowy atak szczytowy. Ponad dwieście siedemdziesiąt osób stojących w jednym ciągu na krawędzi grani szczytowej, w tym w rejonie Uskoku Hillary’ego oraz Przełęczy Południowej, po raz kolejny uwypukliło słabości dotychczasowego systemu zarządzania ruchem wspinaczkowym. Wielogodzinne oczekiwanie w strefie śmierci bezpośrednio zagraża życiu – w większości nie mających bogatego wysokogórskiego doświadczenia – klientów wysokogórskich agencji, prowadzi do odmrożeń, wyczerpania, przedwczesnego zużycia zapasów tlenu z butli oraz całej masy innych groźnych sytuacji. Eksperci od lat wskazywali na konieczność wprowadzenia racjonalnych limitów pozwoleń oraz mechanizmów weryfikacji umiejętności i doświadczenia osób porywających się na wejście najwyższy szczyt Ziemi. Jednak propozycje legislacyjne, które znalazły się w właśnie nepalskiej Izbie Reprezentantów, nie do końca spełniają te postulaty, i w środowisku górskim budzą ogromne emocje i kontrowersje .
Projekt ustawy Tourism Bill 2081 i 263 poprawki parlamentarne
Ramowy projekt ustawy Tourism Bill 2081 ma bardzo szeroki zakres regulacji. Nie dotyczy wyłącznie alpinizmu czy trekkingu, ale reguluje również kwestie na przykład przyznawania licencji dla kasyn (sic!), zarządzania infrastrukturą hotelową, wydawania wiz turystycznych oraz wyznaczania ogólnych standardów infrastruktury turystycznej w całym kraju. Do prac komisji parlamentarnej trafiły aż 263 poprawki zgłoszone przez 58 członków Izby Reprezentantów. Choć część zapisów odnosi się do szeroko rozumianego sektora usług turystycznych, to właśnie zapisy dotyczące wspinaczki komercyjnej na Everest wywołały najgorętszy spór. Z analizy tych poprawek wyłania się obraz dążenia do maksymalizacji dochodów budżetu państwa oraz nepalskich agencji trekkingowych, przy jednoczesnym nakładaniu wymogów formalnych, które w praktyce mogą okazać się nielogiczne z punktu widzenia prawdziwego doświadczenia górskiego.

Nowe przepisy na Evereście a wymaganie doświadczenia 7000 m
Jednym z najgoręcej dyskutowanych punktów reformy jest wprowadzenie obostrzeń dotyczących wcześniejszego doświadczenia wspinaczy ubiegających się o pozwolenie na zdobywanie Mount Everestu. Wielu nepalskich parlamentarzystów popiera wymóg, aby każdy kandydat legitymował się wcześniejszym zdobyciem szczytu o wysokości co najmniej 7000 metrów, położonego na terytorium Nepalu. Co istotne, w projekcie nie ma ani słowa o doświadczeniu zdobytym na szczytach siedmiotysięcznych położonych poza granicami tego kraju. Niektórzy z wnoszących poprawki idą jeszcze dalej – wzorując się na rozwiązaniach chińskich – i postulują, aby warunkiem koniecznym dla uzyskania permitu na Everest było wcześniejsze zdobycie innego ośmiotysięcznika. Pojawiły się również propozycje pośrednie, zakładające obowiązek zaliczenia dwóch szczytów sześciotysięcznych oraz jednego siedmiotysięcznika – również wyłącznie w Nepalu.
Tego rodzaju kryteria budzą uzasadniony krytycyzm ekspertów, gdyż wyraźnie wskazują na motywację ekonomiczną, a nie troskę o realne umiejętności mające zapewnić alpinistom bezpieczeństwo. Z punktu widzenia fizjologii człowieka oraz taktyki górskiej nie ma wszak żadnego znaczenia, czy wspinacz zdobywał doświadczenie wysokościowe w Nepalu, Chinach, Pakistanie, na Alasce czy w Ameryce Południowej. Gdyby nowe przepisy na Evereście weszły w życie w proponowanym kształcie, doszłoby do absurdalnych sytuacji prawnych. Wspinacz, który stanął na wierzchołku K2, czyli trudnego ośmiotysięcznika leżącego w Pakistanie, ale nie posiada na koncie żadnego spełniającego proponowane wymogi szczytu w Nepalu, zostałby uznany za nieposiadającego wystarczających kwalifikacji do wzięcia udziału w komercyjnej wyprawie na Everest. Z kolei osoba, która weszła na stosunkowo łatwy technicznie nepalski ośmiotysięcznik Manaslu, spełniłaby wszystkie formalne wymagania. Podobnie sytuacja wyglądałaby w przypadku alpinistów, którzy zdobywali doświadczenie choćby na północnej ścianie Everestu od strony Tybetu lub na Czo Oju – ich wyczyny w Chinach nie byłyby brane pod uwagę przy ubieganiu się o zezwolenie w Nepalu. Dobitnym przykładem absurdu tych zapisów jest przypadek wybitnego francuskiego alpinisty Benjamina Védrinesa. Mimo wyznaczenia nowej, niezwykle trudnej drogi w stylu alpejskim na północnej ścianie Jannu East. Védrines – nie mając na koncie klasycznych nepalskich szczytów z proponowanej listy – w świetle planowanych przepisów nie miałby szans na zostanie uczestnikiem komercyjnej wyprawy na Everest.

Przydział bazy na Khumbu, limity i aukcje pozwoleń
Interesy finansowe państwa nepalskiego widać również w innych propozycjach, dotyczących organizacji EBC (Everest Base Camp) na lodowcu Khumbu. Do tej pory agencje wyprawowe samodzielnie rezerwowały, zajmowały lub negocjowały tereny pod swoje obozowiska. Nowy projekt ustawy zakłada przejęcie pełnej kontroli nad przydziałem konkretnych miejsc w bazie przez nepalski Departament Turystyki. Co więcej, pojawiła się również koncepcja przeprowadzania aukcji pozwoleń na wspinanie. Permity miałyby być wystawiane na licytację i sprzedawane podmiotom oferującym najwyższe stawki, w granicach limitów określonych dla danego szczytu w sezonie.
Zgodnie z zapisami projektu, to rząd nepalski ma odgórnie ustalać maksymalną liczbę wspinaczy w każdym sezonie na poszczególnych szczytach. Decyzje te mają opierać się na ocenie „chłonności” góry, prognozowanych okien pogodowych oraz zakładanego w związku z tym tłoku na drodze. Choć sama idea określenia maksymalnej ilości wspinaczy dla każdego szczytu jest uznawana co do zasady za słuszną, pojawiają się obawy, że powiązanie limitów z systemem aukcyjnym drastycznie podniesie koszty wypraw, faworyzując najbogatszych klientów i wielkie korporacje, bez jakiejkolwiek realnej gwarancji poprawy warunków bezpieczeństwa na samej trasie.
Monopolizacja nepalskiego rynku i reakcje międzynarodowych agencji
Kolejna grupa poprawek ma na celu de facto wyeliminowanie zagranicznych pośredników i pełną monopolizację rynku przez podmioty nepalskie. Zgodnie z projektowanymi przepisami, wszystkie pakiety wyprawowych usług górskich, ich promocja oraz sprzedaż miałyby być prowadzone wyłącznie przez agencje trekkingowe zarejestrowane w Nepalu. Dodatkowo ustawa nakazuje, aby wszelkie transakcje finansowe związane z obsługą wypraw odbywały się za pośrednictwem banków nepalskich. Zagraniczne firmy miałyby całkowity zakaz bezpośredniej sprzedaży oraz samodzielnej organizacji wypraw na terytorium Nepalu.
Przedstawiciele uznanych międzynarodowych agencji wspinaczkowych wskazują jednak, że w rzeczywistości przepisy te jedynie przypieczętowują stan prawny, który od dawna obowiązuje w praktyce. Lukas Furtenbach, właściciel austriackiej agencji Furtenbach Adventures, zauważa, że zagraniczni operatorzy od lat mają obowiązek współpracy z licencjonowanymi nepalskimi partnerami, nie mogą samodzielnie uzyskiwać pozwoleń ani bezpośrednio zatrudniać personelu na miejscu. W jego ocenie przedstawianie starych zasad jako wielkich reform stwarza jedynie pozory zmian, nie wpływając na realny sposób funkcjonowania branży. Podobnego zdania jest Garrett Madison z amerykańskiej firmy Madison Mountaineering, który podkreśla, że partnerstwo z nepalskimi agencjami i Szerpami od dawna stanowi fundament udanych ekspedycji. Madison zwraca uwagę, że nowelizacja prawa powinna skupiać się na podnoszeniu standardów i jakości usług oraz bezpieczeństwa, a nie na zmianie zasad marketingu i sprzedaży.

Ochrona przewodników i Szerpów: wyciąganie wniosków z tragedii
W gąszczu przepisów komercyjnych pojawiły się także zapisy dotyczące warunków pracy personelu wysokogórskiego, w tym Sirdarów, przewodników oraz tragarzy wysokościowych. Poprawki obejmują kwestie ubezpieczeń, minimalnych wynagrodzeń oraz maksymalnej wagi ładunku, jaki może nosić tragarz. Kluczowym zapisem jest przyznanie Sirdarom i przewodnikom prawa do odmowy kontynuowania wyprawy w przypadku załamania pogody, pogorszenia stanu zdrowia lub wystąpienia innego bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa. Pracownicy korzystający z tego prawa mają być chronieni przed potrąceniami z wynagrodzenia, zwolnieniem z pracy czy innymi sankcjami ze strony pracodawców lub niezadowolonych klientów.
Przepis ten jest odpowiedzią na wielokrotne przypadki, w których klienci komercyjni, niebędący w stanie realistycznie ocenić własnych sił, kategorycznie odmawiali odwrotu, ignorując polecenia przewodników. Niekiedy doprowadzało to do tragedii, w których ginęli zarówno klienci, jak i próbujący ich ratować Szerpowie. Przykładem takich zdarzeń była dramatyczna akcja ratunkowa indyjskiej wspinaczki Piyali Basak na Makalu, która z powodu wycieńczenia omal nie straciła życia, czy też tragiczny wypadek Kenijczyka Cheruiyota Kirui na Evereście. Kirui uparł się, by atakować szczyt bez dodatkowego tlenu z butli, po czym stracił zdolność samodzielnego schodzenia. W efekcie zginął zarówno on, jak i towarzyszący mu nepalski przewodnik Nawang Sherpa. Nowe przepisy mają dać przewodnikom formalną władzę nad przerwaniem ataku szczytowego. Eksperci zaznaczają jednak, że skuteczne egzekwowanie takich decyzji wymaga posiadania przez przewodników uznawanych na świecie kwalifikacji międzynarodowych, tymczasem projekt ustawy wspomina jedynie o obowiązku przynależności Szerpów do dowolnego krajowego stowarzyszenia wspinaczkowego.
Skrajne propozycje, nepalskie ubezpieczenia i widmo ucieczki do Tybetu
Niektóre z poprawek zgłoszonych przez nepalskich parlamentarzystów wydają się być tak skrajne, że mogą przynieść skutki wręcz odwrotne od zamierzonych. Wśród propozycji znalazł się na przykład nakaz, aby cały personel obsługujący wyprawy – w tym Sirdarowie, przewodnicy, tragarze, kucharze, a nawet fotografowie i filmowcy – posiadał obywatelstwo nepalskie. Zgłoszono także wymóg, aby wszystkie polisy ubezpieczeniowe, obejmujące akcje ratunkowe i opiekę medyczną, były kupowane wyłącznie w nepalskich towarzystwach ubezpieczeniowych.
Eksperci ostrzegają, że tak drastyczne ograniczenia oraz wzrost kosztów mogą odstraszyć znaczną część zagranicznych klientów i pchnąć ich w stronę konkurencji. Choć Mount Everest jest tylko jeden, istnieją do niego dwie drogi. Jeśli wskutek zaostrzonych przepisów po stronie nepalskiej, Chińczycy w pełni otworzą i usprawnią obsługę po swojej – tybetańskiej – stronie góry, wspinacze mogą masowo przenosić swoje ekspedycje do Chin.

Kiedy nowe przepisy mogą wejść w życie?
Proces legislacyjny w nepalskim parlamencie charakteryzuje się dużym skomplikowaniem i powolnym tempem prac. Wszystkie zaakceptowane poprawki muszą najpierw zostać szczegółowo przeanalizowane przez komisję Izby Reprezentantów, zanim cały projekt ustawy trafi pod ostateczne głosowanie w parlamencie. Uchwalona ustawa może w wielu punktach znacząco różnić się od obecnych propozycji. Nepalskie prawo nie nakłada sztywnych terminów na prace komisji ani na ostateczne głosowanie. Z uwagi na skalę kontrowersji, rozbieżne interesy agencji oraz ogromną liczbę poprawek, jest wysoce prawdopodobne, że nowe przepisy nie wejdą w życie przed wiosną 2027 roku. Przyszłość komercyjnego himalaizmu pod Everestem pozostaje zatem w stanie zawieszenia, a nadchodzące sezony pokażą, czy Nepal zdoła pogodzić chęć zysku z koniecznością poprawy bezpieczeństwa w najwyższych górach świata.
Źródła: Explorers Web, Kathmandu Post