NA SKITURACH W DOLINIE GAUERTAL – RÄTIKON

Początek tegorocznej zimy w Alpach nie rozpieszczał opadami śniegu – jego poziom był dużo poniżej wieloletniej średniej. Dopiero w połowie stycznia warun poprawił się na tyle, że można było pomyśleć o turach, które nie zmasakrują nawet „szutrówek”.

Tekst i zdjęcia / PIOTR KALETA

Zdjęcie otwarcia / Marian na podejściu na przełęcz Hätaberger Joch (2154 m), na drugim planie widoki na górne piętro Rellstal, czyli Dolinę Rells


Sensowne warunki zaczynają się na pograniczu Włoch, Szwajcarii i Austrii. Wzrok na mapie jakoś sam się kieruje w stronę Vorarlbergu i Rätikonu. Jego zachodnią część już odwiedziłem – to rejon Sankt Antönien (GÓRY nr 283). Natomiast kiedyś, gdy kupiłem przewodnik skiturowy po Vorarlbergu, rozmyślałem sporo, które rodzynki z niego wybrać, i zaznaczyłem trzy doliny. Jedną z nich była Gauertal ze schroniskiem Lindauer.

LINDAUER HÜTTE

Rano na parkingu w Tschagguns w pobliżu wyciągu są 2°C na plusie. Powoli, wraz ze świtem, zaczynamy się krzątać z Robertem i Marianem. Ostatnie przepaki i ruszamy. Droga do schroniska prowadzi zupełnie nie tak, jak proponuje przewodnik. Zaczyna się na końcu parkingu i w górę wiedzie oznakowaną narciarską trasą zjazdową. Jest utrzymana wzorowo, choć to dość monotonne podejście. Dopiero w połowie doliny, już za najbardziej zurbanizowanym obszarem, robi się ciekawiej. W końcu w którejś przecince wyłaniają się dominujące nad doliną ściany Drei Türme. Bardzo ładny, cieszący oko widok. Po kolejnych kilkuset metrach dostrzegamy schronisko.

Meldujemy się, przepak, a raczej wypak. Pojawia się pomysł, aby – korzystając z reszty dnia oraz wybornej pogody – nabić jeszcze kilka metrów w pionie. A przy okazji rozejrzeć się po najbliższej okolicy i sprawdzić śnieg. Za zabudowaniami gospodarstwa Obere Sporaalpe kierujemy się w głąb doliny, by na zboczach Kreuzspitze przekona się, jaki jest ten „trójkowy” warun. Jednak w miejscu, gdzie tura powinna odbić na szczyt, nie ma żadnych śladów, więc i my się tam nie pchamy. Kontynuujemy w stronę Öfapass, ale do samej przełęczy nie chcemy dojść, bo to cel na inny dzień.

Marian rzuca pomysł, aby wejść na duży, zaśnieżony piarg u podstawy ścian Drei Türme i nim zjechać. Pełna zgoda, więc zakłada ślad, a my grzecznie idziemy za nim. Ponieważ trochę wieje, sugeruję, by dojść tylko do skały na prawo od zwieńczenia pola śnieżnego. Po przepince jadę pierwszy, ale zatrzymuję się po kilku skrętach, aby skorzystać z ładnego drugiego planu i zrobić jakieś zdjęcia. Śnieg jest stabilny do samego dołu, co cieszy i pozwala nabrać nieco zaufania do warunków.

Testujemy warunki lawinowe na jednym ze stoków opadających z masywu Drei Türme

KREUZJOCH RUNDE

Cel na kolejny dzień to Kreuzjoch Runde. Na początek trzeba wejść na Öfapass. To dystans jakichś czterech kilometrów i 550 metrów w pionie. Pierwszy kilometr poznaliśmy wczoraj, terra incognita zaczyna się za piargiem. Idzie się dobrze, bo śnieg jest twardy jak gips. Oczywiście trzeba kluczyć, ale przełęcz widać cały czas, co działa motywująco. Na tym odcinku głowa odpoczywa od zamartwiania się o bezpieczeństwo – jest naprawdę „jedynkowo”.

W pewnym momencie wychodzimy z cienia, więc mamy pretekst, aby złapać jakiś atrakcyjny kolorystycznie kadr. Wtedy zauważamy, że Robert idzie wolniej niż zwykle… A dokładniej – nie widzimy go, co oznacza to, co oznacza. W końcu jednak się pojawia – jest naprawdę nisko. No cóż, zwalniamy. Gdy wczoraj analizowałem ten odcinek, pierwotnie chciałem wejść z przełęczy na sąsiedni Öfakopf. Dziś okazuje się, że na szczyt trzeba odbić trochę wcześniej. Tak zrobił Marian, a ja poszedłem dalej. Niestety, zbocze bezpośrednio nad przełęczą jest wywiane ze śniegu i dość strome. No trudno – szczytu nie będzie.

Podchodzę na przełęcz i chłonę zacne widoki. Jest bardzo malowniczo, w oddali w dolinie widać jakąś chatkę i tylko wiatr sprawia, że po kilku minutach chowam się za kamieniem poniżej siodła. Czekając na Roberta i Mariana, trochę się wychładzam, bo przy takim wietrze samo tuptanie nie pomaga. Rozmyślanie o tym, jaki będzie śnieg po drugiej stronie, w kontekście nadal lawinowej trójki też jakoś nie rozgrzewa.

W końcu są – najpierw Robert, chwilę po nim pojawia się Marian. Idziemy na przełęcz. Robert nie czuje się najlepiej, więc zjedzie z nami tylko do chatki, po czym sam wróci do schroniska. W czasie gdy się przepinany, od strony sąsiedniej doliny wyłania się dwójka lokalsów. Chwila rozmów o warunkach (ponoć stabilnie) i zaczynamy zjazd. Pod nartami faktycznie stabilnie, bo nadal dominują gipsy poprzedzielane małymi fragmentami przyjemnie miękkiego, nawianego śniegu.

Początek tury Kreuzjoch Runde to podejście na Öfapass (2291 m)

Przewodnikowy track prowadzi do chatki oznaczonej na mapie jako Zollhütte i dopiero stamtąd odbija w dół doliny. Przy chatce wiatr dosłownie urywa głowę – trudno ustać na nartach. Żeby podejść do budynku, Marian zakopuje swoje deski w śniegu poniżej i rusza przez wywiany do gołej skały teren. Chatka jest zamknięta. Staram się zrobić zdjęcia z fantastyczną perspektywą, jaką tworzy Przełęcz Schweizertor i widoki za nią, ale z tego miejsca bez obiektywu szerokokątnego jest to trudne. Przełęcz to tak naprawdę głęboka prostokątna wyrwa w grani – zjawiskowa. Fotografowanie nie trwa długo, bo duje jak w Karkonoszach podczas huraganu i palce momentalnie kostnieją.

Uciekamy w dół doliny, najpierw lewą stroną potoku. Gdy dostrzegam potencjał z drugiej strony – na to, by nie tracić wysokości, opuszczam linię tracka i odbijam w prawo. Wszystko idzie świetnie do momentu, gdy staję nad załamaniem terenu. O ile zjechać można i jest po czym – choć robi się stromo – to pole śniegu kończy się pasem krzaczorów, przez które przedzierać się nie chcę. Wracam i grzecznie podchodzę „ratrakiem” w stronę potoku. Gdy jestem już tam, gdzie od początku powinienem być, zaczynam się za nim rozglądać za Marianem. Jest! Krótka rozmowa i jedziemy dalej.


Tekst w całości przeczytasz w 302 (1/2026) numerze Magazynu GÓRY.

GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór > link

REKLAMA

REKLAMA

Czytaj inne artykuły

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2026