Wschodnia ściana Grand Capucin, wyrastająca na wysokość niemal 4000 metrów n.p.m. w masywie Mont Blanc, od dziesięcioleci jest jednym z najważniejszych i najbardziej wymagających celów wspinaczkowych w Alpach. To właśnie tam 3 lipca włoski wspinacz i przewodnik górski Marco Sappa zrealizował swoje wieloletnie marzenie, pokonując słynną drogę Voie Petit (450 m, 8b).
Pochodzący z Doliny Aosty Sappa, jest pierwszym Włochem, który dokonał powtórzenia tej słynnej linii. Podczas dwudniowej akcji w ścianie Sappa prowadził wszystkie najtrudniejsze wyciągi, natomiast po drugiej stronie liny partnerował mu i asekurację zapewniał Andrea Venturin.

Legenda Voie Petit i historia przejść na Grand Capucin
Droga Voie Petit została wytyczona w 1997 roku przez zespół w składzie: Arnaud Petit, Stéphanie Bodet, Pascal Gaudin oraz Jean-Paul Petit. Na pierwsze całkowicie klasyczne przejście trzeba było czekać aż osiem lat. Sztuki tej dokonał w 2005 roku niemiecki as wspinaczki Alex Huber, proponując dla 450-metrowego ciągu trudności wycenę 8b. Od tamtej pory wytyczona w czystym granicie linia stała się jednym z najbardziej pożądanych celów alpejskich na świecie, i jest uważana za jedno z najtrudniejszych technicznie wielowyciągowych wyzwań po francuskiej stronie Alp.
Przez lata na charakterystycznych formacjach i wybitnych rysach wschodniej ściany Grand Capucin meldowały się największe nazwiska światowego wspinania. Wśród osób, które zapisały się w historii powtórzeń Voie Petit, są takie tuzy jak David Lama, Edu Marín, Caroline Ciavaldini czy Nina Caprez. W zeszłym roku wyczynu tego dokonał również Belg Siebe Vanhee, który przeszedł drogę w stylu lead rope solo. Do tego doborowego grona dołączył teraz Marco Sappa, dopisując brakujący włoski rozdział w historii tej wyjątkowej linii.

fot. Lorenzo Belfrond, Andrea Passerini
Dwa dni w granitowym labiryncie na wysokości 4000 metrów
Przejście Voie Petit wymagało od 38-letniego Włocha wykorzystania całego zdobytego przez lata doświadczenia oraz najwyższej precyzji. Pokonanie 450 metrów granitowej ściany na wysokości niemal 4000 m zajęło duetowi dwa dni. Dla Marco była to realizacja celu, który od dawna miał w jego planach.
„Są projekty, które latami przechowujesz w zakamarkach umysłu, czekając na moment, aż zyskasz odpowiednią odporność psychiczną, by rozwikłać granitowy labirynt na wysokości prawie 4000 metrów n.p.m. Voie Petit na Grand Capucin była dla mnie właśnie czymś takim: ostatecznym marzeniem, znajdującym się tuż obok domu. W ostatnich dniach to marzenie stało się rzeczywistością”.
Wspinaczka na tak znacznej wysokości rządzi się swoimi prawami i stawia specyficzne wymagania. Zmaganie się z trudnościami technicznymi sięgającymi stopnia 8b w surowym, wysokogórskim otoczeniu to sprawdzian nie tylko siły mięśni, ale w równym stopniu psychiki.
„Wspinanie na tej wysokości wymaga milimetrowej precyzji: powietrze jest rzadkie, każdy przechwyt to łamigłówka polegająca na czystym tarciu i mikrorysach, a punkty asekuracyjne są od siebie bardzo odległe” – wyjaśnia włoski alpinista.

fot. Lorenzo Belfrond, Andrea Passerini
Specjalista od granitu i trudnej asekuracji
Sukces na Grand Capucin nie jest dziełem przypadku. Marco Sappa, urodzony i wychowany w Dolinie Aosty, od lat uchodzi za wybitnego specjalistę od wspinaczki rysowej w granicie oraz wymagających linii tradowych. W swoim bogatym wykazie przejść ma wiele wpisów, które potwierdzają jego wszechstronność i przygotowanie do radzenia sobie w najtrudniejszym terenie.
W październiku 2024 roku Sappa powtórzył z własną asekuracją wymagającą La pura pura 8c – drogę we włoskiej dolinie Valle dell’Orco. Z kolei w styczniu 2025 roku zapisał na swoje konto powtórzenie trudnej rysy Sans liberté 8b+ na Pointe Adolphe Rey – turni znajdującej się w bliskim sąsiedztwie Grand Capucin. Sappa jest wszechstronnym alpinistą działającym również w mikście i na wielkich ścianach. Ostatniej zimy pokonał między innymi trudną drogę mikstową Megaphone M11/+ w dolinie Valsavarenche.

fot. Lorenzo Belfrond, Andrea Passerini
Życie zawodowe, rodzina i pasja na najwyższym poziomie
Marco pracuje na co dzień jako przewodnik górski, ale oprócze tego wychowuje dwójkę małych dzieci. Jak sam mówi, zbalansowanie tych ról jest sporym wyzwaniem i wymaga ogromnej dyscypliny i efektywnego zarządzania czasem.
„Ludzie często wyobrażają sobie, że życie zawodowego sportowca kręci się wyłącznie wokół wspinania. Rutyna w moim przypadku ma inny rytm. Moje dni są podzielone między codzienną pracę przewodnika górskiego, rolę ojca dwójki dzieci i życie zawodowego wspinacza. Łączenie życia rodzinnego, bycie obecnym dla moich dzieci i jednoczesne utrzymanie formy fizycznej pozwalającej na przejście takiej drogi wymaga umiejętności wykorzystania każdej godziny. I to jest moja największa nagroda. Moja rodzina nigdy nie była przeszkodą, lecz raczej moim środkiem ciężkości” – podkreśla Sappa.
Dla włoskiego wspinacza to właśnie stabilizacja życiowa i świadomość powrotu do domu stanowią kluczowy fundament psychiczny podczas pokonywania ekstremalnych trudności w ścianie.
„Świadomość, że mogę wrócić do doliny i powrócić do mojej codziennej rutyny, daje mi fundamentalny spokój ducha, gdy wiszę na niepewnym mikrochwycie. Osiągnięcie wierzchołka z Mont Blanc w tle napełniło mnie głęboką wdzięcznością” – podsumowuje alpinista z Valle d’Aosta.