Trawers narciarski – pokonanie całego pasma, spędzenie kilku dni w górach, zmaganie się z terenem, warunkami i pogodą, a później wieczorne piwo w schronisku – od zawsze był dla mnie najbardziej pociągającą wersją skialpinizmu. Zaś przejście z Chamonix do Zermatt jest prawdopodobnie najbardziej legendarnym trawersem narciarskim. To ikona tak wielka, że francuska nazwa haute route, która upowszechniła się po pionierskich przygodach na tej trasie, stała się w zasadzie synonimem kilkudniowych tur na całym świecie.
Tekst i zdjęcia / FILIP KUŹNIAK, MICHAŁ I SŁAWEK KAŹMIERCZAKOWIE
Zdjęcie otwarcia / Podejście na lodowiec Argentière
PIONIERZY
Gdy w styczniu 1911 roku czterech przewodników z Chamonix – Joseph Ravanel, Joseph Couttet, Michel Payot i Alfred Simond – wyruszało na pierwszą zimową próbę pokonania trasy łączącej dwa najsłynniejsze alpejskie miasteczka, z pewnością nie przypuszczało, że tworzą historię. Choć samo przejście odbyło się pieszo już w 1861 roku, zrealizowane przez członków British Alpine Club, to właśnie wspomniany trawers narciarski przez Plateau du Couloir otworzył nowy rozdział w historii alpinizmu. Nie tylko przetarł szlaki dla następnych pokoleń, ale de facto zapoczątkował nową dyscyplinę – turystykę narciarską.
Śmiałkowie – wyposażeni w drewniane deski bez krawędzi, pojedyncze długie kije i miękkie buty, obładowani namiotami, żywnością i ciężką kamerą – pięć dni wędrowali przez zimowe Alpy. W czasach, gdy nie istniały dokładne prognozy pogody, nie było możliwości wezwania pomocy, a sprzęt ważył kilkukrotnie więcej niż dziś, ich wyczyn był przykładem czystego alpejskiego stylu i determinacji.

ANATOMIA KLASYKA
Dzisiaj, ponad 100 lat później, Haute Route stanowi jeden z najwspanialszych celów dla skialpinistów z całego świata. To nie tylko trawers – to podróż przez historię alpinizmu i najpiękniejsze zakątki Alp, od stóp Mont Blanc po majestatyczny Matterhorn.
Co jednak istotne, trasa nie ma jednego ściśle określonego przebiegu. „Robimy” Haute Route, jeśli docieramy z Chamonix do Zermatt przez góry na nartach, a wariantów jest co najmniej kilka. Klasyczna wersja, którą najczęściej wybierają grupy pod opieką przewodników, zazwyczaj jest rozłożona na pięć lub sześć dni i, jak każda z nich, oferuje kwintesencję narciarstwa wysokogórskiego: lodowce, przełęcze, długie zjazdy oraz niezapomniane widoki.
Zakłada jednak skorzystanie z kolejki i taksówki, czego my chcieliśmy uniknąć. Dlatego zdecydowaliśmy się zrealizować inny wariant, dokładnie odwzorowujący rekordowo szybkie przejścia. Bo Haute Route może być turystyczną przygodą, ale również ambitnym projektem górskim.

REKORDY
Historia rekordów jest fascynująca – od pierwszego jednodniowego przejścia, przez kolejne próby skracania czasu, aż po dzisiejsze, niemal niewyobrażalne wyniki. Wszystko zaczęło się w maju 2008 roku, gdy Lionel Bonnel i Stéphane Brosse pokonali trasę w czasie 21 godzin i 11 minut.
Już w kwietniu 2010 roku zespół Yann Gachet, Laurent Fabre i Anthony Fraissard poprawił ten wynik do 20 godzin, 28 minut i 5 sekund. Dokładnie rok później Jean-François Premat, Alain Premat i Sébastien Baud zeszli poniżej 19 godzin (18:50:29), a w 2013 roku Lionel Claudepierre samotnie pokonał trasę w 18 godzin i 35 minut. Kolejny przełom nastąpił w kwietniu 2016 roku, gdy Bastien Fleury i Olivier Meynet ustanowili wynik 16 godzin i 35 minut.
Aktualny rekord – 14 godzin i 54 minuty – należy do zespołu Benjamin Védrines i Samuel Equy. To absolutnie szalony wynik, biorąc pod uwagę, że trasa ma 110 kilometrów długości i 8350 metrów przewyższenia.
Wybrawszy wariant szybkich przejść, podzieliliśmy go na trzy piękne i długie dni na początku kwietnia. Co jednak najważniejsze, był on znacznie mniej zatłoczony w porównaniu z podstawową trasą. Pozwoliło nam to zaznać skialpinizmu takiego, jaki kochamy – prostego, męczącego, z dala od wszelkich udogodnień. Spędziliśmy
trzy dni w górach, w samotności zespołu, w ciszy i z nieziemskimi widokami.
Tekst w całości przeczytasz w 302 (1/2026) numerze Magazynu GÓRY.
GÓRY (czasopismo oraz e-book) w wersji e-book można kupić w naszej księgarni Książki Gór > link



