Jeden z najpopularniejszych, niskich sześciotysięczników – Island Peak ma 6189 metrów, więc wysokością nie może się równać na przykład z Aconcaguą, która ma prawie 7000 metrów. Jednak pod względem trudności technicznych jest zdecydowanie bardziej wymagający i stanowi świetne przygotowanie do ambitniejszych wejść. Zresztą, dość często bywa wykorzystywany do aklimatyzacji w drodze na Mount Everest czy Lhotse.

Widok na cel naszej wyprawy. Fot. Tomasz Kobielski

 

Island Peak wygląda jak samotna wyspa pośród himalajskich kolosów, stojąca dokładnie pośrodku doliny – stąd jego miano. W 1983 roku oficjalnie nazwany Imja Tse, jednak niewiele osób o tym wie.

 

Szczyt ten położony jest w rejonie Solo Khumbu, w bocznej dolinie Imja Valley, która jest prawą odnogą głównej doliny Khumbu. Wielu osobom trudno go nawet dostrzec, ponieważ leży „w cieniu” ogromnej południowej ściany Lhotse, również od drugiej strony otoczony jest wyższymi szczytami, w tym siedmiotysięcznym Baruntse. Ta niepozorność jest oczywiście złudzeniem optycznym, ponieważ sześciotysięcznik zawsze będzie dużym wyzwaniem, zwłaszcza na początku przygody z górami wysokimi.

 

Island Peak można stosunkowo łatwo zdobyć przy okazji trekkingu pod Mount Everest, czyli do Everest Base Camp (EBC). Potrzeba na to zaledwie 3-4 dodatkowych dni, jednak o pozwolenie na wejście na szczyt należy ubiegać się w Kathmandu, dlatego decyzję musimy podjąć wcześniej, na etapie planowania wyprawy. Nie jest to jednak góra dla zupełnie początkujących – wymaga nie tylko wyposażenia trekkingowego, ale również sprzętu górskiego. Chcąc zmierzyć się z Island Peak warto też mieć doświadczenie zdobyte podczas zimowych wejść w Tatrach, a najlepiej na kursie zimowej turystyki wysokogórskiej, gdzie zdobędziemy wszystkie niezbędne umiejętności. […]

Baza pod Island Peak. Fot. Tomasz Kobielski

 

AKCJA GÓRSKA – TYPOWY PROGRAM

Wyruszając na Island Peak mamy dwie możliwości: albo trasą prowadzącą do bazy pod Mount Everest dochodzimy do wioski Dingboche, a następnie kierujemy się wprost do bazy pod naszą górą, tam przeprowadzamy dalszą aklimatyzację i atakujemy szczyt, lub też zostawiamy to sobie na drogę powrotną z EBC, gdzie aklimatyzowaliśmy się do wysokości 5400 m. Ta druga opcja wydaje się zdecydowanie ciekawsza, bo oprócz wizyty w bazie pod najwyższą górą świata zapewnia nam też dłuższą, bardziej gruntowną aklimatyzację. Odwiedziny w EBC zawsze są dużą atrakcją, a mając dobrego organizatora wyjazdu można nocować w sercu bazy i mieć kontakt ze wspinaczami udającymi się na Everest czy Lhotse. Poza tym ze szczytu Kala Pattar, wznoszącego się wprost nad bazą, roztacza się najlepszy widok na Mount Everest, a wyjście tam zapewnia aklimatyzację do wysokości 5600 m. […]

Jaki w drodze do bazy. Fot. Tomasz Kobielski

 

ATAK SZCZYTOWY

Wyjście na szczyt zajmuje zazwyczaj 9-10 godzin, a zejście do bazy 4-5 godzin. Dzień jest wytężający, ale niezapomniany. Z bazy wychodzimy nie później niż około 2 w nocy. O poranku, po około 4-5 godzinach, osiąga się tak zwany „crampons point”, czyli miejsce gdzie zdecydowanie należy ubrać raki, a także założyć uprzęże i związać linami, jeśli tego wcześniej nie zrobiliśmy na skałach. Niewiele wyżej wchodzimy na dość niebezpieczny lodowiec. Od wielu lat jest on poprzecinany dużymi szczelinami, przez które przerzucone są długie aluminiowe drabiny, podobne do tych pod Everestem. Bez nich wejście na szczyt w zasadzie nie byłoby możliwe.

                                                              Grań szczytowa i ściana przed szczytem Island Peak. Fot. Tomasz Kobielski

Podchodzimy umiarkowanie stromym lodowcem do przełamania, gdzie przechodzi w lodowcowe plato dochodzące do kulminacyjnej ściany lodowej przed granią szczytową. Z tego miejsca widzimy już jak na dłoni nasz upragniony wierzchołek. Widać też wyraźnie całą drogę do szczytu, a nawet stojących na nim wspinaczy, którym udało się wejść przed nami. Po dojściu do ściany rozwiązujemy się z zespołów linowych i wpinamy w poręczówki zawieszone przez Szerpów. Od tego miejsca używamy jumarów i czekanów. Nie zapominamy też  o kaskach – w tym są konieczne.

 

Wspinanie na ścianie Island Peak. Fot. Tomasz Kobielski

Wspinanie wzdłuż poręczówek trwa około 1-2 godzin. Po wyjściu na ścianę pozostaje jeszcze pokonanie około 100 metrów grani w prawo i stajemy na wierzchołku! Czujecie to?! Ja czuję doskonale i nie mogę doczekać się, kiedy ponownie wrócę w Himalaje. Po obowiązkowych fotkach na szczycie przygotowujemy się do zejścia, cały czas bardzo uważając. Wszak jesteśmy coraz bardziej zmęczeni, a przed nami jeszcze kilka godzin akcji, w tym zjazd na linie na pierwszym odcinku pod granią. Poniżej lodowiec i szczeliny, czyli znów musimy poruszać się w zespołach linowych, i mozolne schodzenie najpierw po skałach, a niżej długim zboczem w kierunku bazy. […]

 

W kolejnym odcinku naszego działu „Ambitny Cel” publikujemy praktyczne informacje przydatne podczas przygotowywania wyprawy i wejścia na himalajski sześciotysięcznik, Island Peak. Zapraszamy do lektury najnowszych GÓR (267).

 

Tekst i zdjęcia: Tomasz Kobielski