Wspinanie w czeskich piaskowcach – wciąż stosunkowo mało popularne w naszym środowisku – kusi smakiem prawdziwej przygody i oldschoolowym, wybitnie ortodoksyjnym klimatem. Tamtejsze skały wymagają odpowiednich predyspozycji, przygotowania, znajomości reguł etycznych, a przede wszystkim żelaznej psychy. Między innymi dlatego zdobywanie zazwyczaj rzadko uczęszczanych turni zapewnia dużą dawkę satysfakcji i niezapomniane wrażenia. Zapraszamy was zatem w rejon Křížovego vrchu, gdzie warto rozpocząć przygodę w piachach i poczuć nieco tej specyficznej atmosfery.
Tekst i zdjęcia / MAŁGORZATA BEDNORZ i WITOLD KLIMCZAK
Zdjęcie otwarcia / Małgosia zjeżdża z drogi Severozápadní stěna IV na turni Ovčák
Křížový vrch (667 m), leżący w północno-wschodnich Czechach, to niezbyt wybitna góra, która wznosi się naprzeciw słynnego Skalnego Miasta w Adršpachu. Leży zaraz za polską granicą, w bliskim sąsiedztwie Parku Narodowego Gór Stołowych. Obszar, na którym się znajduje, od 1956 roku jest rezerwatem przyrody, więc należy ściśle przestrzegać czasowych ograniczeń wspinania w określonych sektorach (o których informują tablice przed wejściem do parku). Sektory Jižní věže i Křížový hřeben są dostępne przez cały rok. Rezerwat jest częścią większego obszaru ochrony krajobrazu, Chráněná krajinná oblast Broumovsko.

SZCZYPTA HISTORII
Zanim jednak rozpoczniemy wspinaczkową eksplorację Křížovego vrchu, cofnijmy się nieco w przeszłość.
Przez wiele stuleci gęste, dziewicze lasy wokół dzisiejszego Adršpachu były trudno dostępną ostoją dzikości, przez co w czasie wojen stanowiły doskonałą kryjówkę dla lokalnych mieszkańców. Pierwsze udokumentowane wyprawy turystyczne w te rejony miały miejsce w XVIII wieku. W okresie romantyzmu eskapady do niezdobytych skarbów natury stały się jeszcze bardziej popularne, gdyż artyści, pisarze i poszukiwacze przygód wierzyli w głęboką, metafizyczną więź między człowiekiem a przyrodą, traktując naturę jak żywy, uduchowiony organizm. Niemiecki poeta romantyczny Johann Wolfgang Goethe, który fascynował się także geologią i botaniką, dotarł do Skalnego Miasta w 1790 roku i zakochał się w tym miejscu. Czy odwiedził również opisywane przez nas wzgórze? Tego niestety nie wiemy.
Złota era dla okolic Adršpachu rozpoczęła się za czasów panowania barona Ludwika Karela Nádhernego, który w 1928 roku wykupił cały majątek wraz z pobliskim zamkiem. Baron sporo zainwestował w budowę dróg, zakładanie sadów owocowych i szkółek leśnych, wspierał także uprawy lnu oraz ufundował szkołę przędzalnictwa. Był inicjatorem stworzenia funkcjonującej do dziś sieci ścieżek na obszarze Skalnego Miasta, a także zapewniał turystom dodatkowe atrakcje, na przykład różnego rodzaju koncerty.
Jak piszą autorzy przewodnika Adršpašské skály – horolezecký průvodce, wspinanie w Adrze i na Křížovým vrchu dla „posílení těla i ducha” (wzmocnienia ciała i ducha) rozpoczęło się w latach 20. XX wieku. Niewykluczone, że niektóre turnie zdobywano już wcześniej, przy użyciu sztucznych ułatwień, jednak motywacją były wtedy cele praktyczne (na przykład wykorzystanie szczytów jako punktów obserwacyjnych), a nie sama przyjemność wspinania. Warto tu wspomnieć, że do II wojny światowej rejon ten zdominowali wspinacze niemieccy, a eksploracje turni przez Czechów rozpoczęły się dopiero po 1945 roku. Początkowo lokalna ludność nie interesowała się w najmniejszym stopniu dokonaniami Niemców. Autor przewodnika Křížový vrch. Horolezecký průvodce tłumaczy powyższy fakt tym, że „wschodnie Czechy były rejonem biednym i mieszkańcy mieli aż nadto własnych problemów”.

Rejon Adru nie był bynajmniej pierwszym, jeśli chodzi o europejskie wspinanie w piaskowcu. Już w XIX wieku Niemcy rozpoczęli eksplorację skał w Saksonii, gdzie ukształtowały się specyficzny sposób asekuracji i reguły etyczne. Tam również wykształciła się skala saksońska (używana do dziś w kontekście wspinania w piachach), początkowo mająca trzy stopnie, która do 1906 roku rozwinęła się o cztery kolejne. Musimy więc pamiętać, że niemieccy wspinacze, którzy dotarli na Křížový Vrch w latach 20., byli już wtedy solidnie przygotowani do zdobywania piaskowcowych turni. Mieli zarówno dobre umiejętności techniczne, jak i sprawdzony system asekuracji oraz psychę gotową na wyzwania, jakie niesie ze sobą specyfika działalności w tego typu skale.
Pierwsze udokumentowane wejście na turnię Maják miało miejsce 20 sierpnia 1925 roku i było dziełem członków saksońskiego klubu wspinaczkowego Bergfreunde – Georga Richtera i Rudolfa Glatzera. Zdobywcy prawdopodobnie wybrali cel najlepiej widoczny z oddali, co sugeruje pierwotna nazwa drogi – Waldbolessenturn (wieża w środku lasu). Drugie wejście na tę samą turnię miało miejsce już dwa lata później, w 1927 roku, a jego autorami byli Rudolf Kaden i Fritz Wiessner (obaj z drezdeńskiego klubu Empor). Lata 30. przynoszą kolejne dokonania, o których wiemy dzięki zapiskom szczytowym z Majáku. Natomiast książka z Ústeckiej – drugiej zdobywanej wówczas skały – niestety zaginęła.
Tekst w całości przeczytasz w 304 (3/2026) numerze Magazynu GÓRY.
GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór > link
