Drugiego lutego 2026 roku, w dniu swoich 32 urodzin, Aleksandra Mirosław ogłosiła decyzję o zakończeniu kariery sportowej. Ostatnim i jedynym startem w sezonie Pucharu Świata miał być występ w imprezie World Climbing Series Kraków. Natomiast ostatnim występem w oficjalnej rywalizacji pod egidą IFSC będą mistrzostwa Europy w Laval.
Tekst / RAFAŁ NOWAK
Zdjęcie otwarcia / Złoty medal z Paryża otworzył serca osób, które na co dzień nie miały do czynienia ze wspinaniem;
fot. Drapella/Virt – World Climbing
Wygląda więc na to, że jesteśmy świadkami zakończenia sportowej kariery, którą ciężko objąć jednym spojrzeniem. Dzięki swojemu talentowi i konsekwentnej pracy Aleksandra najpierw sięgnęła po najwyższe laury w sporcie wspinaczkowym, aby następnie zapisać się złotymi zgłoskami na kartach polskiego olimpizmu. Dzięki swoim sukcesom, ale także postawie życiowej wyszła poza ramy sportu i zaistniała w szeroko rozumianej popkulturze, stając się ambasadorką wszystkiego, co można osiągnąć w życiu poprzez sport.
POCZĄTKI
Mistrzyni olimpijska z Paryża była wielokrotnie pytana o początki przygody ze sportem. W takich sytuacjach Ola konsekwentnie przypominała, jak bardzo imponowały jej dokonania starszej siostry Gosi, która wracała z zawodów wspinaczkowych objuczona medalami i pucharami. Ola od pierwszej klasy szkoły podstawowej uczęszczała na treningi pływackie, jednak inspiracja sukcesami siostry szybko doprowadziła ją na ściankę w UKS Skarpa Lublin. Przez pierwsze lata współpracowała z trenerem Grzegorzem Gajaszkiem, który od podstaw stworzył środowisko wspinaczkowe wokół tamtejszego Uczniowskiego Kluby Sportowego. Na ścianie lubelskiej Skarpy od początku mocno rozwijano trening w konkurencji na czas, choć w pierwszych latach Ola startowała także w konkurencji na trudność.

fot. Drapella/Virt – World Climbing
FONTANNA W VALENCE
Jeśli listę jej sukcesów sportowych ułożymy w porządku chronologicznym, wszystko rozpocznie się w w sierpniu 2009, kiedy w wieku 15 lat sięgnęła po swój pierwszy laur, zdobywając tytuł mistrzyni świata w kategorii juniorów młodszych. Co ciekawe, sukces we francuskim Valence był triumfem na znanej obecnie wszystkim standardowej ścianie (15 metrów wysokości, 5 % przewieszenia, 20 chwytów i 11 stopni w stałym układzie). Jednak w tamtym czasie w Polsce był tylko jeden kompletny obiekt do standardu. Od lutego 2009 roku taka ściana, zakupiona ze środków PZA, stała w industrialnych wnętrzach nieczynnej elektrociepłowni zakładów mechanicznych w Tarnowie, gdzie z całej Polski zjeżdżali się zawodnicy kadry. Jednak Ola, podobnie jak pozostali wspinacze lubelskiej Skarpy, większość czasu spędzała na ścianie postawionej w budynku Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Obiekt był co prawda za niski, aby pomieścić „piętnastkę”, jednak z konieczności zastosowano wtedy jedną ze współczesnych metod treningowych, czyli podział drogi na sekcje. Ściana w Lublinie składała się z dwóch odcinków: najpierw było pierwsze 10 metrów, a obok końcowa „piątka”. To głównie tam Ola wypracowała swój bazowy engram ruchowy, który dał jej pierwszy medal mistrzostw świata.

Virt – World Climbing
ZAPOMNIANY FALSTART
Tego medalu mogło jednak nie być, bo kwalifikacją na wyjazd do Francji były mistrzostwa Polski juniorów w Tarnowie. Biegi rozgrywano w formacie klasycznym, czyli po nakręconej dowolnej sekwencji chwytów, z którą zawodnicy mieli szansę zapoznać się dopiero tuż przed startem.
Jeśli pamiętacie występ Oli na zawodach WCS w Krakowie w lipcu 2026 roku i wspomnicie jej deklarację, że był to jej pierwszy falstart w karierze, warto odwołać się wiosny 2009 roku i tamtych mistrzostw Polski juniorów… To tam Ola popełniła swój pierwszy falstart. Popełniła, choć de facto nie popełniła. Pierwsze chwyty w tarnowskim klasyku były nieco za wysoko, w efekcie platforma startowa nie została odpowiednio dociążona i system zasygnalizował falstart… Którego nie było, jednak zawodniczka nie miała szansy powalczyć o uzyskanie kwalifikacji. Mimo to Ola pojechała do Francji dzięki zaangażowaniu klubu i odwdzięczyła się w najpiękniejszy możliwy sposób. Po eliminacjach w Valence była ósma, ale w rundach finałowych spisała się wyśmienicie. Zwyciężyła i warto zanotować czas z tamtego pierwszego udanego startu: 18,46 sekundy. Już po wygranej, ale jeszcze przed ceremonią dekoracji Ola wylądowała w fontannie, wrzucona tam z radości przez koleżanki i kolegów, w tym przez starszą siostrę Gosię, która w swojej kategorii zakończyła start na ósmym miejscu.
* * *
Ola Mirosław jako jedna z Mistrzyń będzie gościła na Festiwalu Górskim im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdroju (2–6 września 2026 roku).
Tekst w całości przeczytasz w 304 (3/2026) numerze Magazynu GÓRY.
GÓRY (czasopismo oraz e-book) można kupić w naszej księgarni Książki Gór > link
