Orla Perć to najtrudniejszy szlak Polskich Tatr, wiodący boczną granią Tatr lub w jej pobliżu na odcinku od Przełęczy Zawrat (2159 m n.p.m.) do Przełęczy Krzyżne (2112 m n.p.m.). Przy złych warunkach (mokra skała, śnieg, oblodzenie) – szczególnie trudny. Zawiera fragmenty ubezpieczone łańcuchami, klamrami, drabinkami. Jednostronny na odcinku Zawrat — Kozi Wierch. Z Zawratu szlak wiedzie w stronę Małego Koziego Wierchu, Zmarzłych Czub na Zamarłą Turnię i Kozią Przełęcz (słynna drabinka). Dalej na Kozie Czuby, Wyżnią Kozią Przełęcz i Kozi Wierch (eksponowany odcinek). Za Kozim Wierchem przewija się raz na południową, raz na północną stronę grani, następnie trawersuje Czarne Ściany po stronie zachodniej i wiedzie granią Granatów lub w jej pobliżu (słynny „krok”). Na Granackiej Przełęczy skręca w prawo i prowadzi przez Orlą Basztę, Pościel Jasińskiego, Buczynowe Turnie, Turnię Ptak, Kopę nad Krzyżnem i Krzyżne, ściśle granią lub – częściej — trawersując południowe zbocza masywu (z niewielkimi wyjątkami na przykład w pobliżu Wielkiej Orlej Turniczki, gdzie trawersuje po północnej części grani). Jej przejście zajmuje około 6 godzin, ale uzależnione jest od ruchu na szlaku, warunków i naszej kondycji. Trzeba także doliczyć czas potrzebny na dojście na szlak i powrót. Warto rozważyć podzielenie tego przejścia na dwa etapy.

W niniejszym tekście prezentujemy siedem, naszym zdaniem, bardzo ważnych tematów związanych z Orlą Percią, poczynając od jej historii, na kultowych miejscach kończąc. Mamy nadzieję, że zawarte tu informacje będą ciekawym uzupełnieniem tradycyjnego opisu tego szlaku, z którego — ze względu na mnogość tego typu publikacji: opisy w prasie, książkach i internecie, mapa, przewodnik — celowo rezygnujemy. Mamy natomiast nadzieję, że sporo informacji tu zawartych będzie dla was nowych, inspirujących lub po prostu ciekawych.

  1. HISTORIA

Z historią Orlej Perci kojarzone jest przede wszystkim nazwisko księdza Walentego Gadowskiego, miłośnika Tatr i głównego orędownika wytyczenia tego wysokogórskiego szlaku. Urodził się on w 1861 roku w Nowym Wiśniczu. Do Zakopanego trafił dwadzieścia lat później jako kleryk, by podreperować zdrowie i wyleczyć płuca. Pobyt zakończył się nie tylko powrotem do zdrowia, ale także zauroczeniem Tatrami.

Gadowski był człowiekiem zdecydowanym i konsekwentnym. Cenił sobie hart ducha i trenowanie ciała. Dla swoich uczniów organizował liczne wycieczki w góry — była to część jego programu wychowawczego. Nazywano go niekiedy „żelaznym księdzem”. Być może ze względu na „żelazną” wolę, a może na skutek wynoszenia na plecach „żelastwa” potrzebnego do budowy i ubezpieczenia Orlej Perci. Nie był to zresztą jedyny „żelazny” szlak, jaki wytyczył. W okresie międzywojennym, w 1926 roku, zainicjował budowę pienińskiej „orlej perci”, zwanej też Sokolą Percią, czyli odcinka od Sokolicy do Trzech Koron (obecnie szlak niebieski).

Jednak sam pomysł tatrzańskiej Orlej Perci narodził się w głowie Franciszka Henryka Nowickiego. Młodopolski poeta przesłał w 1901 roku władzom Towarzystwa Tatrzańskiego projekt wytyczenia wysokogórskiego szlaku. Miał się on zaczynać przy Wodogrzmotach, a następnie prowadzić przez Wołoszyn, Kozi Wierch, Świnicę, Czerwone Wierchy i kończyć w Dolinie Kościeliskiej.

Organizacja, borykająca się z problemami finansowymi, była nastawiona do tego pomysłu dość sceptycznie. Podchwycił go natomiast Gadowski, stając się głównym realizatorem całego projektu.

Zdjęcia powyżej: Ksiądz Walenty Gadowski | Turyści na Orlej Perci, lata 30. XX wieku

Idee, które przyświecały obu panom, wykraczały, co w ówczesnym czasie nie było niczym nadzwyczajnym, poza motywy turystyczne czy krajoznawcze. Te były oczywiście istotne — Gadowski cenił sobie wielce tatrzańskie panoramy, a górskie widoki były jednym z głównych powodów, dla których wędrował po Tatrach — ale odwoływali się także do dużo bardziej wzniosłych haseł: patriotycznych (wymagający polski szlak na polskiej grani), religijnych (być bliżej Boga) czy filozoficznych (góry uszlachetniają i pozwalają spojrzeć na życie z innej perspektywy).

Budowę szlaku rozpoczęto w lipcu 1903 roku przy Wodogrzmotach Mickiewicza od symbolicznego toastu czterdziestoletnim tokajem. Prace trwały trzy lata. Nie wszystko szło jednak jak po maśle. Gadowski borykał się z brakami w funduszach, a także problemami na samej grani, gdzie z trudami mocowania sztucznych ułatwień zmagali się miejscowi górale i przewodnicy. Mimo przeszkód trasę oddano do użytku w 1906 roku (wytyczenie i znakowanie szlaków dochodzących trwało jeszcze przez sześć lat). Obejmowała ona odcinek od Zawratu do Polany pod Wołoszynem. Historyczny moment Gadowski uświetnił zamontowaniem figury Matki Boskiej w ścianie Zawratowej Turni — stoi tam ona do dnia dzisiejszego.

Na przestrzeni ponad stu lat Orla Perć ulegała modyfikacjom. Część z nich zdecydowano się wprowadzić już na etapie wytyczania szlaku, jak choćby zmiany na odcinku Granacka Przełęcz — Skrajny Granat spowodowane obrywami. Decyzje o innych podjęto później. W 1925 roku Polskie Towarzystwo Tatrzańskie zlikwidowało przejście Zmarzły Staw — Kozia Przełęcz — Dolinka Pusta. Ponowne oznakowanie tego odcinka miało miejsce dopiero w 1953 roku. Trasę wyznaczono jednak nieco inaczej, rezygnując z drabinki prowadzącej z Koziej Przełęczy na Kozie Czuby, a decydując się na zakosy od strony Pustej Dolinki. Zmiany zaszły także na Małej i Wielkiej Buczynowej Turni — niegdyś szlak prowadził przez ich wierzchołki, obecnie je omija.

Najpoważniejsza zmiana nastąpiła natomiast w 1932 roku, kiedy podjęto decyzję o zamknięciu odcinka od Krzyżnego po Polanę pod Wołoszynem, skracając tym samym przebieg Orlej Perci. Masyw Wołoszyna, będący ostoją dla niedźwiedzi, kozic i świstaków, a także dla najwyżej położonego w polskich Tatrach stanowiska limby i dla rzadkiej sosny drzewokosej, jest bardzo cenny pod względem przyrodniczym. Nic więc dziwnego, że już w 1936 roku, staraniem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, został objęty ochroną i jest obecnie rezerwatem przyrody. Wspomnieć także należy o odcinku od Zawratu do Koziego Wierchu, który od 2007 roku jest jednokierunkowy. U podstaw decyzji podjętej przez TPN był duży ruch i tworzące się tutaj niebezpieczne zatory.

Decyzja o wytyczeniu Orlej Perci wzbudziła mieszane uczucia i komentarze. Nie brakowało zarówno gorących zwolenników, jak i przeciwników jej powstania. Kolejne wypadki śmiertelne prowokowały także dyskusje o zamknięciu szlaku, usunięciu asekuracji bądź wymianie jej na metalowe linki, znane z via ferrat. Mimo tego najsłynniejszy polski szlak pozostaje w swoim pierwotnym, historycznym kształcie. I, tak jak sto lat temu, budzi emocje i przyciąga spragnionych wysokogórskich wrażeń turystów.

  1. WYPADKI

Orla Perć z założenia miała być szlakiem dla turystycznej elity Tatr — ludzi doświadczonych i przygotowanych do wysokogórskich wędrówek. Ale sztuczne ułatwienia zamontowane na tej trasie przyciągają także tych, którzy nie powinni się na niej znaleźć. W związku z tym ciągle dochodzi tu do wielu wypadków, także śmiertelnych.

Dzięki kronikom TOPR dysponujemy danymi z lat 1909-2014. W tym czasie na Orlej, a także szlakach dojściowych i przecinających (będziemy je brać pod uwagę w dalszych rozważaniach, dotyczących ostatnich dwudziestu lat) doszło do stu dwudziestu dwóch wypadków śmiertelnych. Stanowi to czternaście procent wszystkich śmiertelnych wypadków w Tatrach w tym okresie (w sumie było ich 872). Najwięcej, bo dwadzieścia zgonów miało miejsce w rejonie Zawratu (przełęcz, żleb i zejście), co stawia go na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o najniebezpieczniejsze punkty Orlej. Druga w tym niechlubnym rankingu jest Kozia Przełęcz, na której doszło do piętnastu wypadków śmiertelnych — o dwa więcej niż na odcinku Świnica-Zawrat. Warto także podkreślić, że szczególnie niebezpieczny jest cały masyw Koziego Wierchu, czyli odcinek Kozia Przełęcz—Kozie Czuby—Przełęcz Wyżnia—Kozi Wierch, na którym we wspomnianym okresie wydarzyły się dwadzieścia cztery wypadki śmiertelne.

Nie sposób nie wspomnieć o najgłośniejszych tragediach, które miały miejsce w Żlebie Drege’a, nazwanego tak od nazwiska pierwszego turysty, który stracił w nim życie w 1911 roku. Jest to bardzo zwodnicze miejsce, znajdujące się między Pośrednim a Skrajnym Granatem. Żleb ten, z początku szeroki i niezbyt stromy, dla każdego, kto zabrnie nim zbyt daleko — poruszając się coraz bardziej stromymi stopniami, które kończą się kominem i przewieszonym terenem — stanie się po chwili pułapką bez wyjścia. Tak jak dla trójki turystów, która w 1914 roku szła Orlą Percią na Granaty. Rodzeństwo Maria i Bronisław Bandrowscy i Anna Hackbeilówna, chcąc szybko zejść nad Czarny Staw Gąsienicowy, zapędzili się Żlebem Drege’a w miejsce, z którego nie dali już rady się cofnąć. Po nocy spędzonej pod gołym niebem Anna próbowała przetrawersować w kierunku Żółtej Turni — odpadła i zginęła na miejscu. Rodzeństwo próbowało znaleźć inną drogę. Dotarli nad urwisko — szanse na wydostanie się z pułapki zmalały do zera. Piątego dnia zrozpaczony Bronisław, trawiony gorączką i poczuciem odpowiedzialności za sytuację, w której się znaleźli, rzucił się w przepaść. Kiedy dzień chylił się ku zachodowi, Maria postanowiła iść w jego ślady. Przed krokiem w przepaść powstrzymał ją jednak generał Mariusz Zaruski, który dostrzegł jej sylwetkę znad Czarnego Stawu.

Znacznie dokładniejsze dane, uwzględniające wszystkie wypadki (359), a nie tylko te zakończone tragicznie (57) pochodzą z lat 1995-2014. Nie widać tu żadnego trendu ani średniej rocznej liczby zdarzeń — ich rozrzut jest dość duży. Nawet w tym zawężonym okresie są spore różnice tak w liczbie zdarzeń (35 w 2012 roku i 5 w 1995 roku), jak i ofiar (7 w 2007 i 2012 roku i brak w 2009 roku). Analizując dane, nie sposób nie zauważyć, że w latach 1909— 1994, a więc w ciągu osiemdziesięciu pięciu lat, doszło na Orlej do sześćdziesięciu pięciu wypadków śmiertelnych, podczas gdy w ciągu ostatniego dwudziestolecia było ich pięćdziesiąt siedem.

Wzrost liczby wypadków wiąże się zapewne z liczbą osób, które wędrują tym szlakiem. Nie ma natomiast konkretnych danych, by ustalić procentowy stosunek ofiar do ogólnej liczby wędrujących tędy turystów, porównać początek XX i XXI wieku i stwierdzić, jaki jest odsetek ludzi dobrze przygotowanych. Zostawmy jednak na boku dywagacje i wróćmy do analizy faktów.

Zdaniem ratowników TOPR, poza wspomnianym już natężeniem ruchu na liczbę wypadków znaczny, jeśli nie pierwszorzędny wpływ mają także warunki panujące danego roku na Orlej Perci. Co szósty wypadek, który się tu wówczas wydarzył, zakończył się śmiercią. Trzeba podkreślić, że w latach 2005-2014 wzrosła liczba wypadków (także śmiertelnych) w stosunku do poprzedniego dziesięciolecia. Jakimś pocieszeniem może być natomiast fakt, że stosunek tragedii do ogólnej liczby wypadków w tym okresie zmalał.

W latach (1995-2014) najwięcej wypadków miało miejsce w Zawratowym Żlebie (72; uwzględniając przełęcz i zejście na południe było ich łącznie 89), na Krzyżnem (53) i odcinku Świnica—Zawrat (42). Na tym ostatnim najwięcej z nich zakończyło się tragicznie (11), osiem osób zginęło natomiast na Koziej Przełęczy i okolicach Zawratu (przełęcz, żleb i zejście na południe).

Niebezpieczny jest także wspomniany już wyżej fragment od Koziej Przełęczy do Koziego Wierchu, gdzie doszło do sześćdziesięciu jeden wypadków, w których zginęło trzynaście osób. Jest to eksponowany i trudny teren, szczególnie nieprzyjemny w czasie nagłego załamania pogody, opadu czy oblodzenia. Podobnie jak Granaty, które dodatkowo są dość skomplikowane orientacyjnie, i przy wystąpieniu powyższych utrudnień, a także mgły czy ograniczonej widoczności, mogą stać się groźną pułapką. Świadczą o tym liczby: w ciągu ostatnich dwudziestu lat doszło tu do dwudziestu dziewięciu wypadków, w których życie straciły cztery osoby.

Co ciekawe, w rozpatrywanym dwudziestoleciu znacznie więcej wypadków miało miejsce na szlakach dojściowych niż na samej Orlej Perci (odpowiednio 213 i 146). Podobny był natomiast odsetek ofiar (28 i 29). Błędem jest więc lekceważenie odcinków podejściowych, a także uleganie pokusie rozprężenia podczas zejścia po wydostaniu się z trudnego, eksponowanego szlaku graniowego. Jednocześnie jako przestrogę należy podać smutny fakt, że jeśli już dojdzie do wypadku na samej Orlej Perci, to średnio jeden na pięć zakończy się śmiercią poszkodowanego.

Wśród przyczyn wypadków na pierwszy plan wybijają się poślizgnięcia na zalegających płatach śniegu (107) i mokrych bądź oblodzonych skałach (102) — niemal dwie trzecie wszystkich (359). Tatrzańscy turyści zbyt często zapominają o tym, że w wyższych partiach gór, zacienionych żlebach i osłoniętych ścianach śnieg utrzymuje się znacznie dłużej niż w niższych partiach.

Nie trzeba więc specjalnych badań, by orzec, że jednym z głównych powodów występowania tego typu wypadków jest brak odpowiedniego sprzętu. Raki, czekan i kask, a także lina do asekuracji z pewnością pozwoliłyby zmniejszyć liczbę zdarzeń. Podobnie jak zestaw do via ferraty na samej grani, który w kluczowych miejscach zabezpieczyłby ślizgającego się turystę przed upadkiem.

Poślizgnięcia na mokrej skale miały miejsce głównie w górnej części Zawratowego Żlebu, na Zmarzłej Przełączce Wyżniej, Koziej Przełęczy, wyjściu z Koziej Przełęczy na Kozie Czuby, Koziej Przełęczy Wyżniej, w okolicach Żlebu Kulczyńskiego, w rejonie Granatów i okolicach Orlej Baszty. Wśród innych przyczyn wymienić należy także zabłądzenia (95), zasłabnięcia (21) i zachorowania (12). Stosunkowo rzadkim powodem wypadków są porażenia piorunem, choć należy podkreślić, że i one występują (4), dlatego przed wejściem na Orlą Perć należy zapoznać się nie tylko z panującymi tam warunkami, ale także z prognozą pogody[1].

  1. ASEKURACJA

Orla Perć to najtrudniejszy znakowany szlak w polskich Tatrach, ubezpieczony w kluczowych miejscach sztucznymi ułatwieniami. Wie o tym prawie każdy, kto się na niego wybiera, choć oczywiście zdarzają się też ludzie kompletnie nieprzygotowani. Ale nawet ci, którzy mają górskie doświadczenie, skupiają się nazbyt często na ułatwieniach, zamiast na rzeczywistych trudnościach. Bagatelizowany jest także sprzęt potrzebny na Orlą. Dobre buty, ciepła odzież, rękawiczki, apteczka — to podstawowe elementy wyposażenia. Mało kto zdaje sobie sprawę, że TPN i TOPR zalecają także zestaw do pokonywania via ferrat: kask, uprząż i specjalną lonżę z absorberem. Oczywiście Orla Perć nie jest klasyczną „drogą żelazną” znaną z Dolomitów, niemniej jednak sprzęt ten sprawdzi się podczas asekuracji w najbardziej niebezpiecznych i ubezpieczonych metalowymi łańcuchami i drabinkami miejscach.

Zestaw do pokonywania via ferrat zwiększy nasze bezpieczeństwo na Orlej Perci. Technikę asekuracji za pomocą zestawu prezentuje Przewodnik IVBV Tomasz Gąsienica Mikołajczyk; fot. Piotr Drożdż

Kluczowym elementem zestawu jest lonża z absorberem energii. Ma ona kształt litery Y. Najkrótszy z końców służy do zamocowania lonży do łącznika uprzęży, dwa dłuższe to ramiona zakończone specjalnymi, blokującymi się karabinkami o dużych prześwitach. Ramiona mogą być wykonane z liny lub elastycznej taśmy rurowej. Te pierwsze występują w modelach, w których energia odpadnięcia pochłaniana jest przez linę przeplecioną przez specjalną płytkę (zwiększa drogę hamowania i przejmuje energię). Drugie — w przypadku absorbera ze zszytej w harmonijkę taśmy, która podczas upadku rozrywa się w kontrolowany sposób, zmniejszając impet uderzenia.

Celem obydwu rozwiązań jest pochłonięcie części energii, jaka zadziała na nas podczas ewentualnego odpadnięcia, które na via ferratach nie jest szczególnie wskazane. Innymi słowy, dzięki dodatkowemu zabezpieczeniu szarpnięcie spowodowane upadkiem będzie dużo mniejsze, podobnie jak jego skutki. Lonże pozbawione absorbera nie nadają się na Orlą Perć ani żadną via ferratę! Poruszając się fragmentami wyposażonymi w łańcuchy, pamiętajmy, że na jednym odcinku (pomiędzy dwiema kotwami) powinien znajdować się jeden turysta.

Oba karabinki powinny być wpięte w łańcuch. Dochodząc do kotwy łączącej dwa odcinki, pamiętajmy, by karabinki przepinać po kolei — wypinamy jeden i zapinamy go na łańcuchu za kotwą, a następnie powtarzamy tę czynność z drugim ramieniem lonży. Niedopuszczalne jest wypinanie obydwu karabinków na raz! Jeżeli chcemy się poruszać Orlą Percią na wiosnę lub jesienią, gdy już lub jeszcze zalegają płaty śniegu, powinniśmy zabrać raki i czekan. Przyda się także lina, którą zaasekurujemy się na stromych podejściach. Stanowiska można wówczas założyć z kotw, do których przymocowane są łańcuchy. Przejścia zimowe, ze względu na trudności i powagę, mają już charakter taternicki, wymagane jest więc obycie z poruszaniem się zimą w terenie eksponowanym, znajomość asekuracji i technik linowych, a także samodzielnego zakładania przelotów i stanowisk.

  1. DROGI DOJŚCIOWE / ZEJŚCIOWE

Podczas planowania wycieczki Orlą Percią warto poznać wszystkie warianty podejścia, by rozłożyć sobie marsz na etapy, oraz zejścia — na wypadek złej pogody lub innych okoliczności, które zmuszą nas do szybszego opuszczenia grani. Są to: niebieski szlak przez Zawrat z Doliny Suchej Wody Gąsienicowej do Doliny Pięciu Stawów Polskich, żółty szlak z Dolinki Koziej do Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Kozią Przełęcz, czarny szlak z Koziego Wierchu do Doliny Pięciu Stawów Polskich, czarny szlak z Przełączki nad Buczynową Doliną do Koziej Dolinki Żlebem Kulczyńskiego, zielony szlak z Zadniego Granatu do Koziej Dolinki, żółty szlak ze Skrajnego Granatu nad Czarny Staw Gąsienicowy, z Doliny Pańszczyca przez Przełęcz Krzyżne do Doliny Pięciu Stawów Polskich.

Hala Gąsienicowa (Murowaniec) — Zawrat

Początek na Hali Gąsienicowej (1510 m n.p.m.). Początkowo łagodny i przyjemny spacer trawersujący zbocze Małego Kościelca, prowadzący wschodnią stroną Czarnego Stawu Gąsienicowego, wystramia się, wyprowadzając nad Zmarzły Staw. Tu zaczyna się właściwe podejście. W ostatniej części jest trudny technicznie i ubezpieczony łańcuchami, a nachylenie stoku wynosi maksymalnie 40 stopni. Zimą podejście wprost żlebem.

Szlak: niebieski

Czas podejścia: 2 godz.

Czas zejścia: 1 godz. 45 min.

Zawrat — Dolina Pięciu Stawów Polskich

Przełęcz Zawrat znajduje się w grani bocznej Tatr, pomiędzy Zawratową Turnią a Małym Kozim Wierchem. Zejście do Doliny Pięciu Stawów Polskich jest znacznie łagodniejsze i bez trudności technicznych w porównaniu do szlaku na Zawrat z Doliny Suchej Gąsienicowej. Po drodze przechodzimy przez dwie dolinki składowe Doliny Pięciu Stawów Polskich: Dolinkę pod Kołem oraz Dolinkę Pustą (w jej dolnej części), do której przedostajemy się z tej pierwszej, przecinając grań Kołowej Czuby. Po drodze oglądamy wszystkie pięć stawów — Zadni, Czarny, Wielki, Mały i Przedni. W drugiej części szlaku przecinają go lub odchodzą od niego szlaki boczne wyprowadzające na okoliczne szczyty i przełęcze (na Kozią Przełęcz, Kozi Wierch, Szpiglasową Przełęcz i Krzyżne). Schodzimy do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich i niżej, Doliną Roztoki, do szlaku Palenica Białczańska — Morskie Oko, skąd mamy pół godziny pieszo do Palenicy Białczańskiej. Bez sztucznych ułatwień.

Szlak: niebieski

Czas podejścia: 2 godz.

Czas zejścia: 1 godz. 30 min.

Wśród przyczyn wypadków na pierwszy plan wybijają się poślizgnięcia na zalegających płatach śniegu. Na zdjęciu niebezpieczny Żleb Blatona (zdjęcie wykonane 29 maja). Bardzo często wiosną i jesienią turyści nie są odpowiednio przygotowani do takich warunków; fot. Piotr Drożdż

Kozia Dolinka – Kozia Przełęcz

W górnej części podejście strome, ale bez większych trudności technicznych, wyprowadza na wąską przełęcz. Nachylenie stoku wynosi tam około 43 stopni. Bez sztucznych ułatwień.

Szlak: żółty

Czas podejścia: 40 min.

Czas zejścia: 25 min.

Kozia Przełęcz — Dolina Pięciu Stawów Polskich (schronisko)

Trudny technicznie, eksponowany szlak trawersujący zbocze Kozich Czub. Przy mokrej i śliskiej skale przejście dla mniej doświadczonych turystów niewskazane. Za to przy dobrych warunkach można obserwować taterników wspinających się na południowej ścianie Zamarłej Turni. Przejście ułatwiają liczne łańcuchy — cały górny odcinek szlaku od Koziej Przełęczy (2137 m n.p.m.) jest nimi ubezpieczony. Zimą wprost żlebem.

Szlak: żółty

Czas podejścia: 2 godz.

Czas zejścia: 1 godz. 25 min.

Dolina Pięciu Stawów Polskich — Kozi Wierch

To szlak wiodący Doliną Pięciu Stawów Polskich na najwyższy szczyt znajdujący się całkowicie po stronie polskiej — Kozi Wierch (2291 m n.p.m.). Zaczyna się nieopodal Wielkiego Stawu Polskiego, w miejscu zwanym Nowym Solniskiem. Początkowo wiedzie dość łagodnym terenem, pod koniec nastromienie wynosi około 25 stopni. Jest to najłatwiejszy spośród szlaków wyprowadzających na ten szczyt — bez trudności technicznych oraz sztucznych ułatwień. Od południowej strony, którą podchodzimy, Kozi Wierch jest bowiem znacznie łagodniejszy niż od północnej oraz zachodniej. Szlak przez ponad połowę długości prowadzi wzdłuż Szerokiego Żlebu, na końcowym odcinku łącząc się z czerwono znakowaną Orlą Percią.

Szlak: czarny

Czas podejścia: 2 godz.

Czas zejścia: 1 godz. 40 min.

Kozia Dolinka — Żleb Kulczyńskiego

Krótki, ale wymagający odcinek szlaku wyprowadzający z Koziej Dolinki (1940 m n.p.m.) Żlebem Kulczyńskiego na Przełączkę nad Buczynową Doliną w Orlej Perci. Na odcinku wiodącym żlebem jest stromy, ubezpieczony łańcuchami. Czarny szlak odbija od zielonego, wiodącego na Zadni Granat za Zmarzłym Stawem. Należy zwrócić szczególną uwagę na znaki, w kilku miejscach łatwo bowiem zejść z właściwej trasy, co może skończyć się „zapchaniem” w Rysę Zaruskiego.

Szlak: czarny

Czas podejścia: 40 min.

Czas zejścia: 30 min.

Kozia Dolinka — Zadni Granat

Wygodne, bez większych trudności technicznych podejście na sam szczyt Zadniego Granatu (2240 m n.p.m.). Bez ułatwień technicznych.

Szlak: zielony

Czas podejścia: 1 godz. 20 min.

Czas zejścia: 50 min.

Czarny Staw Gąsienicowy — Skrajny Granat

Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym odchodzi od niebieskiego szlaku trasa Hala Gąsienicowa—Zawrat i wiedzie w górę, wyprowadzając na grań nieco poniżej Skrajnego Granata. Szlak osiągamy bez większych trudności technicznych, choć miejscami pokonujemy dość stromy teren. Bez sztucznych ułatwień.

Szlak: żółty

Czas podejścia: 1 godz. 20 min.

Czas zejścia: 1 godz.

Hala Gąsienicowa (schronisko Murowaniec)—Krzyżne

Po początkowym odcinku prowadzącym od Murowańca przez las szlak przecina Zadni Upłaz — grań odchodzącą od Żółtej Turni. Schodzimy do Doliny Pańszczyca, jednego z najbardziej odludnych i cichych zakątków walnej Doliny Suchej Wody Gąsienicowej. Czeka nas przejście przez Pańszczyca obok Czerwonego Stawu. Przed nami od wschodu masyw Koszystej kulminujący w Waksmundzkim Wierchu, następnie Przełęcz Krzyżne, Kopa nad Krzyżnem, Turnia Ptak i Buczynowe Turnie. Po prawej masyw Żółtej Turni. Ścieżka zaczyna wznosić się coraz bardziej stromo aż na Krzyżne, gdzie nastromienie wynosi około 35 stopni. Nad Krzyżnem znajduje się punkt zwornikowy, od którego odchodzą trzy granie. Krzyżne stanowi jednocześnie zakończenie Orlej Perci. Bez sztucznych ułatwień.

Szlak: żółty

Czas podejścia: 2 godz. 45 min.

Czas zejścia: 2 godz. 30 min.

Widok z Koziego Wierchu; fot. Leszek Jaćkiewicz

Przełęcz Krzyżne—Dolina Pięciu Stawów Polskich

Zejście na południową stronę grani. Początkowo jest dość stromo (około 35 stopni), ale bez trudności technicznych podchodzimy ścieżką wiodącą zakosami, która następnie trawersuje próg Dolinki Buczynowej, by — już łagodniej — zejść na dno Doliny Pięciu Stawów Polskich. Zakończenie szlaku znajduje się przy Wielkim Stawie Polskim. Stąd niebieskim szlakiem możemy w ciągu piętnastu minut dojść do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Bez sztucznych ułatwień.

Szlak: żółty

Czas podejścia: 2 godz. 20 min.

Czas zejścia: 2 godz.

  1. CO WIDAĆ Z ORLEJ PERCI?

Po co na tę Perć? Nie tylko dla pokonania trudnego technicznie szlaku, ale żeby nacieszyć oczy tym, co widać. Bo Orla Perć — jak to grań — pozwala zajrzeć na dwie strony masywu. A jest na co popatrzeć. Na całym szlaku po obu stronach grani mamy dwie walne doliny: Suchej Wody Gąsienicowej (od północy) i Białki (od południa). Podczas marszu odsłaniają nam się ich kolejne doliny składowe. Cały szlak pod względem widokowym można podzielić na dwa odcinki: Zawrat — Skrajny Granat oraz Skrajny Granat — Krzyżne.

Na pierwszym odcinku grań zawija wokół kotła Czarnego Stawu Gąsienicowego i tę część Doliny Suchej Wody Gąsienicowej widzimy pod nami od strony północnej, od południowej zaś — Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Na drugim odcinku od północnej strony zaglądamy do Doliny Pańszczyca, stanowiącej jedną z dolin składowych Suchej Wody Gąsienicowej, od południa widzimy już nie tylko Pięć Stawów, ale też całą Dolinę Roztoki, wraz z ograniczającymi ją masywami i dalej położonymi szczytami, takimi jak Lodowy, Gerlach, Rysy, Wysoka, Wielki Mięguszowiecki Szczyt, Cubryna, Mur Hrubego czy Krywań. Z niektórych miejsc Orlej Perci widać południowe stoki Tatr Bielskich oraz szczyty Tatr Zachodnich, na czele z Beskidem, Kasprowym Wierchem, Giewontem, Czerwonymi Wierchami i dalszymi, granicznymi i słowackimi masywami. Panorama z Orlej Perci stanowi jedną z najciekawszych w całych Tatrach.

Zawrat

Możemy przede wszystkim zajrzeć w głąb Dolinki pod Kołem i obejrzeć Zadni Staw Polski — ten, który jest niewidoczny z rejonu schroniska w Pięciu Stawach. Zatem przed oczami mamy najbardziej odległy i schowany zakątek Pięcistawów oraz jego ograniczenie — fragment głównej grani Tatr odchodzący od Świnicy przez Walentkowy, Cichy i Gładki Wierch, Gładką Przełęcz Kotelnice, Kostury po Szpiglasowy Wierch, Miedziane, dalej Pośredni Wierszyk, Cubrynę, Wielki Mięguszowiecki Szczyt, Rysy, Wysoką, Ganek, Gerlach, a na kolejnym planie — między innymi Hruby, Szczyrbski i Szatana. Widać też ograniczającą Dolinkę pod Kołem, Kołową Czubę i trawersujący ją szlak zejściowy.

Kozi Wierch

Najwyższy szczyt Polski położony całkowicie w granicach kraju (2291 m n.p.m.). Przy dobrej przejrzystości powietrza widok z niego stanowi jeden z najbogatszych w Tatrach. Rozległa panorama na wszystkie strony świata.

 Skrajny Granat

Jesteśmy na szczycie zwornikowym i dzięki temu mamy wgląd w trzy doliny oraz ich otoczenie: Pięciu Stawów, Pańszczyca i Gąsienicową. Zajrzymy także od góry w dziką Dolinę Buczynową, zawieszoną wysoko nad Doliną Roztoki.

Krzyżne

Widok należy do najwspanialszych w Tatrach. Pod nami głęboko wcięta zielona Dolina Roztoki, której dnem płynie, a raczej spada Potok Roztoka. Możemy podziwiać łagodnie wyprofilowane przez lodowiec U-kształtne dno Roztoki oraz — na prawo — rozległą Dolinę Pięciu Stawów Polskich stanowiącą jej najwyższe piętro. Do tego przeciwległe otoczenie Pięcistawów, nie tylko zamykające dolinę masywy Opalonego i Miedzianego, ale też dalsze plany coraz bledszych szczytów — niemal kompletną panoramę całych Tatr Wysokich. Z drugiej strony mamy pod sobą Dolinę Pańszczyca — cichą, odludną, zamkniętą od zachodu piramidą Żółtej Turni, a od wschodu — masywem Koszystej. Jeśli wyjdziemy na punkt zwornikowy kilkanaście metrów powyżej przełęczy, będziemy mogli zajrzeć do odludnej, dzikiej (rezerwat ścisły) Doliny Waksmundzkiej zamkniętej ramionami Kończystej i Wołoszyna.

  1. NAJSŁYNNIEJSZE MIEJSCA

Są na Orlej Perci miejsca, które nazwać można kultowymi — czy to ze względu na stopień trudności, czy też ekspozycję. Dwa najbardziej znane to z pewnością drabinka na zejściu z Zamarłej Turni na Kozią Przełęcz oraz „krok” w rejonie Zadniego Granatu. Jest ich jednak więcej.

Kultowe miejsca Orlej Perci: drabinka ponad Kozią Przełęczą w masywie Zamarłej Turni… 

Honoratka

Od Zmarzłej Przełączki Wyżniej znajdującej się pomiędzy Małym Kozim Wierchem a Kozimi Czubami trawersujemy ubezpieczone łańcuchami zbocze stromego Żlebu Honoratka. Odcinek ten jest trudny technicznie, a w przypadku poślizgnięcia i upadku możliwe jest, niestety, stoczenie się stromym żlebem.

Drabinka

Znajduje się tuż ponad Kozią Przełęczą, w masywie Zamarłej Turni. Wmontowana jest w granitową płytę. Ma osiem metrów długości i umożliwia sprawne pokonanie tego gładkiego i stromego odcinka. Mimo to przejście nią może być trudne, szczególnie dla osób wrażliwych na ekspozycję — po obu stronach mamy bowiem lufę. Dlatego zwłaszcza na tym odcinku przydaje się odpowiednia asekuracja.

Wyjście na Kozi Wierch

Podejście na Kozi Wierch z Koziej Przełęczy przez Kozie Czuby usatysfakcjonuje każdego miłośnika przestrzeni. Strome i eksponowane odcinki wiodące płytami lub zacięciami, ubezpieczone łańcuchami oraz klamrami przechodzi się w miarę komfortowo, jednak robią one spore wrażenie na osobach nieprzyzwyczajonych do ekspozycji.

Żleb Kulczyńskiego

Znajduje się poniżej Orlej Perci i stanowi szlak zejściowy lub podejściowy. Fragment poniżej rysy Zaruskiego jest kluczowy podczas podejścia, bowiem znakowana trasa skręca gwałtownie, natomiast dla wielu osób „logiczna” linia wiedzie wprost w górę, narzucającą się rysą. „Logiczna, ale zgubna — w tym miejscu na skale narysowana jest trupia czaszka…

… i krok w rejonie Skrajnej Sieczkowej Przełączki pomiędzy Pośrednim a Skrajnym Granatem; fot. Piotr Drożdż

Krok

W rejonie Skrajnej Sieczkowej Przełączki, pomiędzy Pośrednim a Skrajnym Granatem znajduje się słynny krok nad przepaścią (który można jednak obejść dołem). Idąc granią, trzeba zrobić krok nad szczeliną i sporą „lufą”. Sprawę ułatwia co prawda łańcuch, jednak jest on zamontowany na tyle nisko, że samo jego chwycenie bez dodatkowej asekuracji może nie zabezpieczyć nas wystarczająco przed poślizgnięciem się w tym miejscu.

Skalny chłopek

Zmarzła Przełęcz oddziela Zmarzłe Czuby od Zamarłej Turni. Na jej wschodnim siodle (ma dwa) znajduje się charakterystyczny, trzymetrowy obelisk skalny, nazywany przez turystów „chłopkiem” i notorycznie przez nich podpierany. Z Przełęczy widać także południową ścianę kultowej wśród wspinaczy Zamarłej Turni.

  1. PRZYRODA

Ze względu na dużą ekspozycję i trudność szlaku Orla Perć nie jest dobrym miejscem do obserwacji przyrodniczych. Jeśli jednak jesteśmy w bezpiecznym miejscu i mamy chwilę, warto się rozejrzeć, by zobaczyć, co w trawie piszczy.

Szlak przebiega w strefie hal i turni na podłożu bezwęglanowym. Jeśli chodzi o roślinność, możemy obserwować głównie gatunki należące do zespołu situ skuciny i boimki dwurzędowej. Są to murawy tworzące niskie, zwarte darnie. Poza sitami i trawami występuje tutaj wrotycz alpejski, jastrzębiec alpejski i dzwonek alpejski. Z powodu trudnych warunków klimatycznych oraz płytkiej gleby bogactwo gatunkowe nie jest duże. W strefie uskoków tektonicznych, gdzie znajdziemy skały mylonitowe, zawierające więcej dostępnych dla roślin minerałów, czyli między innymi w okolicy Zawratu i Koziej Przełęczy, występuje nieco więcej gatunków, na przykład skalnica karpacka czy mchowata.

Flora turniowa na Kozim Wierchu; fot. Jan Krzeptowski

Większość organizmów żyjących na tej wysokości wyspecjalizowała się do przetrwania w najtrudniejszych warunkach. Służą temu liczne przystosowania: niewielka wysokość, postać poduszkowa lub różyczkowa, pokrycie woskiem lub kutnerem czy pseudożyworodność. Wiele z nich to relikty glacjalne, czyli gatunki, które przybyły w Tatry z dalekiej Północy w czasie epoki lodowcowej. Mimo że ostatnie tatrzańskiej lodowce stopniały jakieś dziesięć tysięcy lat temu, gatunki te zadomowiły się w Tatrach na dłużej. Podobną florę jak na Orlej Perci spotkamy zatem w północnej Norwegii czy na Islandii.

Kolorowe plamy na głazach to porosty, które dobrze czują się w mroźnym klimacie i radzą sobie nawet na nagiej skale. Najpowszechniejszym gatunkiem jest wzorzec geograficzny o zielonych lub żółtych plechach. Porosty są pionierskimi gatunkami — produkują kwasy porostowe, które przyspieszają wietrzenie skał, inicjują proces glebotwórczy i w ten sposób torują drogę roślinom naczyniowym. Ciekawostką jest, że żyją bardzo długo: plechy wzorców mogą mieć nawet kilka tysięcy lat.

Rejon Orlej Perci to naturalne miejsce występowania kozic, które dobrze sobie radzą nawet w trudnym terenie. Natura wyposażyła te zwierzęta w szereg przystosowań — mają bardzo duże serce (dwa razy większe od człowieka w przeliczeniu na masę ciała), specjalną budowę racic i kilkuwarstwowe futro, chroniące przed pogodą lepiej niż polar i goretex. W dolinach poniżej można usłyszeć ostrzegawcze gwizdy świstaków. W Dolinie Pięciu Stawów Polskich żyje największa część ich polskiej populacji. Często spotykanym ptakiem w tym rejonie jest płochacz halny, przypominający ubarwieniem i sylwetką wróbla. Nietrudno go wypatrzeć, bo kręci się w miejscach, gdzie zatrzymują się turyści — na Zawracie czy Kozim Wierchu — próbując wyżebrać od nich jedzenie.

 

[1] Na podstawie opracowania Wypadki na Orlej Perci w latach 1995 – 2014 autorstwa Adama Maraska i Andrzeja Maraska

Autorzy: Agnieszka Szymaszek, Jan Krzeptowski, Łukasz Ziółkowski

Powyższy tekst pochodzi ze specjalnego tatrzańskiego numeru GÓR (245) z 2015 roku. Jeśli chcecie przeczytać więcej wartościowych artykułów, zapraszamy na czytaj.goryonline.com.